Page 1

akwarium . terrarium . oczko wodne

Dla Prenumeratorów plakat gratis !!! Nr 11/2010 (100) listopad 2010 cena 12 zł (w tym 0% VAT)

Przesiewacze z Malawi 8 32

100 numer

Wężowidła 8 14

Standardy bojownika 8 42

Krewetki filtrujące8 22

ISSN 1643-0182 INDEKS 368865


Frutti di mare od Tropical

BIONAUTIC to nowy, wieloskładnikowy granulat dla małych i średnich gatunków wszystkożernych ryb morskich oraz skorupiaków. W jego skład wchodzą głównie surowce naturalne pochodzące z wód morskich. Dzięki temu ryby żywione regularnie granulatem BIONAUTIC prawidłowo rosną i pozostają w doskonałej kondycji, otrzymując łatwo przyswajalne składniki odżywcze oraz witaminy i mikroelementy. Obecny w pokarmie błonnik oraz substancje aktywne spiruliny wpływają korzystnie na procesy trawienia, co w połączeniu z nowoczesną technologią produkcji granulatu zapobiega zaparciom i ich groźnym dla zdrowia ryb skutkom.

Tr pic p al T. T. Og Ogr O grrodn oddnikk 20 2010 © – Tro

Polecamy również nowy pokarm w formie tonących chipsów ze skoncentrowaną zawartością spiruliny (36%), idealny dla wszystkożernych i roślinożernych ryb morskich.


EDYTORIAL

Sam nie wiem, jak to się stało, że dobrnęliśmy do setki… Już kiedy zaczynaliśmy w 2001 roku czasy dla prasy nie były zbyt łatwe. Nowoczesna akwarystyka rozwijała się w najlepsze, ale rozwijał się również Internet. Wystartowaliśmy z wysokim nakładem 50 000 egz. Redakcja liczyła wówczas siedmiu etatowych pracowników, z czego pięciu to akwaryści, z których trzech to zawodowi dziennikarze. Sami pasjonaci. Nad pismem pracowało trzech grafików. Praca była prawdziwą przyjemnością. Magazyn szybko jednak napotkał na największego swojego konkurenta – Internet.

Internet – źródło wiedzy nieskończone i zapora dla wszelkiej drukowanej prasy – bywał też często naszym sprzymierzeńcem, zwłaszcza w zdobywaniu unikalnych informacji. Dziś naszą największą ideą jest oswojenie Internetu i uczynienie z niego narzędzia dla Magazynu Akwarium. Pracujemy nad tym i zastanawiamy się, jakie rozwiązania przyjąć, aby nasi Czytelnicy bez trudu zaakceptowali nasze nowe pomysły wydawnicze. Jedno jest pewne – rok 2011 przyniesie nowe rozwiązania i nowe inicjatywy, których jeszcze nie chciałbym zdradzać. Bardzo dziękuję wszystkim Czytelnikom za wierność i dobre słowa, które często mam przyjemność słyszeć. Dziękuję zwłaszcza za pomoc w tworzeniu działu „Odpowiedzi na listy” – najchętniej czytanej części naszego miesięcznika. Dziękuję naszym reklamodawcom, zwłaszcza firmom Aquael i Tropical, z którymi współpracujemy stale i jest to bardzo dobre partnerstwo. Dziękuję autorom, którzy przez te wszystkie lata prezentowali na naszych łamach swoją wiedzę, wspomagając tym samym zarówno rozwój naszego osobistego hobby, jak i rozwój akwarystyki w ogóle. Dziękuję też wszystkim pozostałym pracownikom, grafikom, pracownikom biura, tłumaczom, fotografom. Pozdrawiam Darek Firlej

SPIS TREŚCI

4

6

8

12

14

20

22

32

42

48

50

60

62

64

70


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Shane Anderson

MACROCYSTIS PYRIFERA 4 >> 5

- gigant wśród glonów

Glony stanowią bardzo liczną, a zarazem sztuczną z punktu widzenia systematyki grupę organizmów. Owa sztuczność wiąże się z ich niejednolitym po­ chodzeniem (tzn. nie mają one jednego, wspólnego przodka, ale wywodzą się z co najmniej kilku linii filogenetycznych). Świadczy o tym m.in. niebywała zmienność tych organizmów wyrażająca się ich różnorodnymi kształtami oraz budową wewnętrzną. Bardzo zróżnicowane są także rozmiary glonów. Większość z nich to organizmy stosunkowo niewiel­ kie, począwszy od mikroskopijnych jednokomórkow­ ców poprzez gatunki tworzące drobne, nitkowate lub krzaczkowate plechy (doskonale znane akwarystom jako uciążliwe szkodniki) po osiągające kilkanaście centymetrów wysokości kępki makroalg takich jak Caulerpa czy nasz bałtycki morszczyn pęcherzykowaty (Fucus vesiculosus). Wśród glonów znajdują się jednak również prawdziwe giganty mogące śmiało iść w za­ wody z lądowymi drzewami. Największym przedsta­ wicielem tej grupy organizmów żyjącym obecnie na Ziemi jest wielkomorszcz gruszkonośny (Macrocystis pyrifera). Wyrośnięte okazy tego glonu dochodzą do 45 m wysokości (czy może raczej długości?) plechy, a więc dorównują naszym najwyższym dębom, sos­

nom i świerkom. Tworzą one w oceanach rozlegle podwodne lasy stanowiące jedne z najbardziej orygi­ nalnych ekosystemów zamieszkałych przez tysiące różnych organizmów, dla których stanowią schronienie i źródło pokarmu. Te gigantyczne glony są szeroko rozsiedlone w ciepłych i umiarkowanych strefach klimatycznych Zie­mi. Wystepują wzdłuż zachodniego wybrzeża Ame­r yki Północnej od Baja w Kalifornii po Alaskę. Spotyka się je także w pobliżu Ameryki Południowej, południowej części Afryki oraz Australii i Nowej Zelan­ dii. Prefe­rują wody o temperaturze nie wyższej niż 21°C, nie występują więc w tropikach. Pod względem systema­ tycznym należą do rzędu listownicowców (Laminaria­ les). Odznaczają się niebywałym jak na glony stopniem złożoności budowy plechy w zasadzie porównywalnym do stopnia uorganizowania roślin wyższych. Występują u nich struktury przypominające wyspecjalizowane organy roślinne. I tak: posiadają one nibyliście zwane fylloidami, nibyłodygę (kauloid) oraz nibykorzeń (ryzoid). U nasady każdego takiego liścia wykształca się okazały pęcherz powietrzny pomagający w utrzymaniu olbrzymiej rośliny w pozycji spionizowanej. Fylloidy zawierają wyspecjalizowane warstwy komórek bardzo

www.magazynakwarium.pl


przypominające miękkisz asymilacyjny. W kauloi­dzie występują wyodrębnione grupy komórek pełniące rolę tkanek wzmacniających. Co więcej, posiadają one nawet rodzaj “tkanek przewodzących” umożliwiających szybki transport związków pokarmowych zarówno w dół, jak i w górę rośliny. Tak wysoki stopień specja­ lizacji idzie u nich w parze z niebywale szybkim wzros­ tem. Wielkomorszcz gruszkonośny w korzystnych warunkach jest w stanie przyrastać na wysokość w tem­ pie 61 cm na dobę, a więc do osiągnięcia imponującej wysokości 45 m potrzebuje zaledwie ok. 10 tygodni! Stawia go to w rzędzie najszybciej rosnących orga­ nizmów zamieszkujących kulę ziemską. U tych gigantycznych glonów występuje przemiana pokoleń, przy czym obserwowane przez nas dominujące pokolenie w postaci kilkudziesięciometrowej wyso­ kości plechy jest sporofitem. Gametofity zarówno męskie, jak i żeńskie są stosunkowo niepozorne, żyją bardzo krótko i składają się z zaledwie kilkudziesięciu komórek. Po zapłodnieniu (występuje u nich zjawisko oogamii, czyli ruchliwy plemnik zapładnia nieruchomą komórkę jajową), powstaje z nich młody sporofit, który przytwierdza się do kawałka skały, intensywnie dzieli, obrastając tę naturalną podstawę, a nastepnie rozpo­ czyna błyskawiczny wzrost do góry, dając początek nowemu “podwodnemu drzewu”. Rozległe podwodne lasy złożone z tych olbrzymich glonów przyciągają zwierzęta rośłinożerne (np. nie­które ryby i żółwie morskie) z upodobaniem żywiące się ich soczystymi, bogatymi w minerały plechami. W ślad za nimi ciągną drapieżnicy, którzy wśród plątaniny “pni” glonów znajdują dogodne warunki do polowania. Po­ dobnie jak w lądowych lasach przy dużym zagęszczeniu wielkich glonów panuje wśród nich ostra konkurencja, głównie o światło. Gdy któryś z osobników ginie, jego miejsce – niczym w tropikalnej amazońskiej dżungli – błyskawicznie zajmują następne rosnące wręcz w oczach w pogoni za życiodajnym słońcem. Olbrzymie glony znajdują zastosowanie również w gospodarce człowieka. Ich plechy są bogate w jod, potas i inne pierwiastki. Od początku XX w.wykorzystywano je w rolnictwie jako zie­­ lony nawóz oraz jako paszę dla zwierząt gospodar­ skich. W ubiegłym stuleciu prowadzono również szero­ko zakrojone badania nad możliwością ich wykorzystania w żywieniu człowieka, a nawet jako źródło energii odnawialnej. Jako pożywienie mają one – podobnie jak nasz morszczyn – działanie dietetyczne. Zawierają liczne minerały, witaminy i węglowodany. Co więcej, pęczniejąc w żołądku pozwalają na zmniejszenie uczucia głodu, ułatwiając stoso­ wanie niskokalorycznej diety. Obecnie testowane

są możliwości wykorzystania tych glonów do żywienia niektórych morskich zwierząt hodowlanych takich jak jeżowce czy krewetki. Poza tym wykorzystuje się je do umacniania brzegów morskich oraz restauracji zdewastowanych podwodnych biotopów. W tym celu przeszczepia się w nowe miejsce sadzonki o wysokości kilku metrów. W Chile, Chinach, Japonii i Stanach Zjednoczonych opracowano nawet specjalne metody sztucznej uprawy tych alg, m.in. przy wykorzysta­ niu długich lin. “Żniwa” polegają na wyciąganiu poje­ dynczych lin obrośniętych glonami i ich oczyszczaniu lub – w przypadku dziko rosnących populacji – na ścinaniu kilka razy do roku ich szybko odrastających wierzchołkowych fragmentów “pędów”. (js)


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Marcin K. Wojciech Urynowicz

Wojciech Urynowicz

Z czerwonym robakiem na ryby czyli o żółwiu sępim Macrochelys temminckii słów kilka 6 >> 7

W majowym numerze Magazynu Akwarium Czytelnicy mieli okazję poznać niezwykłych wędkarzy w świecie ryb, jakimi są ryby z rodziny Antennariidae. Po lekturze tego artykułu stwierdziłem, że w ramach kontynuacji przedstawionej ciekawostki akwarystycz­ nej pokażę Państwu innego niezwykłego w moim odczuciu wędkarza - żółwia sępiego (Macrochelys tem­ minckii). Ten najcięższy żółw słodkowodny osiągający masę ciała do 80kg i mierzący od 38-66cm długości karapaksu obrał równie ciekawą metodę polowania, którą po krótkiej charakterystyce gatunku postaram się obrazowo opisać.

tronem. Karapaks tego gatunku charakteryzuje się silnym ząbkowaniem jego tarcz marginalnych oraz specyficzną stożkowatą budową pozostałych tar­ czek rogowych. Są one rozmieszczone na karapaksie w trzech rzędach, których wygięcie skierowane jest ku tyłowi. Tego typu budowa sprawia niezwykłe wrażenie postrzępienia pancerza oraz jego sporej nierówności. Kolejną charakterystyczną cechą tego zwierzęcia jest

Gad ten należy do rodziny Chelydridae (skorupu­ chowate) obejmującej dwie podrodziny: Chelydrinae oraz Platysterninae. Pierwsza z nich obejmuje dwa rodzaje: Chelydra oraz Macrochelys, druga z kolei rodzaj Platysternon. Żeby było ciekawiej, każdy z tych rodza­ jów posiada tylko jednego przedstawiciela, a więc cała rodzina obejmuje jedynie trzy gatunki: Chelydra ser­ pentina (żółw jaszczurowaty), Macrochelys temminckii (żółw sępi), oraz Platysternon megacephalum (żółw wielkogłowy). Wygląd

Skorpucha sępia nie należy do najładniejszych żółwi przez swój przedpotopowy wygląd oraz jedno­ lite ubarwienie od ciemnobrązowego po szare. Jak wszystkie żółwie z rodziny Chelydridae, charaktery­ zuje się masywną głową oraz zredukowanym plas­ www.magazynakwarium.pl


niezwykle długi ogon, nierzadko dłuższy od połowy karapaksu zwierzęcia. Zarówno na ogonie, jak i na pozostałych miękkich częściach ciała znajdują się liczne skórne wy­ rostki o guzkowatym kształcie. Opisując jednak ten gatunek, nie należy zapominać o jego silnych szczękach, z których górna zakrzywiona jest hakowato w dół. Wyglądem przez to przypomina ona dziób drapieżnego ptaka, skąd wzięła się właśnie nazwa żółw sępi. Występowanie

Gatunek zamieszkuje Stany Zjednoczone od Kan­ sas, Iowa oraz Illinois aż po południowo-wschodnią Georgię i północną Florydę oraz wschodni Teksas. Biotop

Zamieszkuje on różne akweny wodne, przeważnie preferując głębsze oraz porośnięte zbiorniki. Dzień spędza zazwyczaj ukryty pod dużymi kłodami oraz nawisami brzegu. Zdarza się od czasu do cza­ su obserwować wygrzewające się w promieniach słonecznych osobniki na powalonych konarach drzew lub na brzegach zbiorników. Na ląd wychodzą tak naprawdę jedynie samice w celu złożenia jaj.

Żywienie i specyfika polowania

Żółw sępi poluje aktywnie w wieczornych porach na przeróżne zwierzęta. W skład jego diety wchodzą bezkręgowce np. ślimaki wodne, skorupiaki, owady oraz ich larwy, a także przeważającej liczbie kręgowce. Jed­ nak najbardziej charakterystyczną metodą polowania jest oczekiwanie na zbliżającą się ofiarę w pozycji ciała zakopanego zwykle głęboko w mulistym dnie z szeroko otwartym pyskiem. Dodatkowy kamuflaż drapieżnika stanowią porastające licznie karapaks glony. Opraco­ wana metoda polowania tego gatunku opiera się na wa­ bieniu mięsistym wyrostkiem języka niespodziewające się niczego ryby. Wyrostek ten posiada własną muskulaturę, co umożliwia mu „robaczkowaty” ruch. W czasie poruszania się na skutek napływu krwi wyros­ tek ten czerwienieje, dzięki czemu w jeszcze lepszym stopniu przypomina żywą dżdżownicę. Zainteresowa­ na łatwym kąskiem ryba zbliża się do „przynęty”, stając się łupem żółwia. W specjalistycznych sklepach oraz na giełdach zoologicznych można nabyć młode osobniki tego gatunku. Decydując się na taki zakup, należy zdawać sobie sprawę z wielkości docelowego zbiornika tego gatunku oraz jego sporej żarłoczności. Nie należy zapominać również o agresywnym usposobieniu skorpuch, co przy ich dużych rozmiarach i silnych szczękach gada stanowi poważne zagrożenie dla jego niewprawnego opiekuna.


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Steve Trewhella

8 >> 9

najdłuższe zwierzę świata? Odpowiedź na pytanie o „największe” zwierzę na Ziemi pozornie jest prosta i zna ją każde dziecko – wieloryb, a dokładniej mówiąc najokazalszy przed­ stawiciel tej grupy ssaków, czyli płetwal błękitny (Balaenoptera musculus). Rzeczywiście, pod względem osiąganej masy ciała nie ma on równych sobie nie tyl­ ko obecnie, ale najprawdopodobniej również wśród gatunków kopalnych (nawet najpotężniejsze dinozau­ ry były od niego znacznie lżejsze). Rekordowe okazy samic płetwala błękitnego (samice tego wieloryba są większe i masywniejsze od samców) osiągają nawet 190 000 kg masy ciała. Sam język tego kolosa może ważyć 2700 kg, zaś serce – 600 kg. Z taką „górą mięsa” faktycznie trudno konkurować. Jednak pod względem maksymalnej długości ciała płetwal błękitny może nie być rekordzistą. Najdłuższy znany naukowcom okaz (oczywiście – samica) został wyrzucony przez fale morskie w 1912 r. na brzeg w Grytviken (Geor­ gia Południowa – brytyjskie terytorium zamorskie na południowym Atlantyku). Mierzył dokładnie 33,58 m.

Pozornie wydaje się, że żadne inne zwierzę na Ziemi nie może być dłuższe. A jednak – wcale nie tak daleko, bo u południowych i zachodnich wybrzeży Wysp Bry­ tyjskich oraz Irlandii, a także wzdłuż europejskich wybrzeży Morza Północnego w mulistym morskim dnie żyje oryginalny bezkręgowiec Lineus longissi­ mus, znany w języku angielskim jako Bootlace worm (dosł. „robak-sznurowadło”). Należy on do typu wstężnic (Nemertea). Z łatwością osiąga 30 m długości, zaś – wg nie potwierdzonych źródeł – najdłuższy znany okaz wyrzucony przez morze w 1864 r. w miejscowości St. Andrews u wybrzeży Szkocji mierzył aż 55 m długości! Badacze fauny morskiej są zdania, że naj­ okazalsze osobniki mogą przekraczać nawet 60 m długości, co czyni je niemal dwukrotnie dłuższymi od największych płetwali błękitnych. Nazwa „wstężnica” doskonale charakteryzuje wygląd tych zwierząt, bowiem – przy tak niezwykłej długości – osiągają one zaledwie od 5 do 10 mm szerokości i są lekko spłaszczone, faktycznie przypominają więc bar­

www.magazynakwarium.pl


dzo długą, wąską wstęgę. Ich ciało jest nieczłonowane, u młodych osobników ma barwę oliwkową do czeko­ ladowej, zaś u dorosłych: ciemnobrązową do niemal czarnej. Na grzbiecie mogą występować podłużne, jaśniejsze paski. Strona brzuszna jest z reguły nieco jaśniejsza. Na głowie znajduje się 10-20 głęboko osa­ dzonych, czerwonawych oczu. Głowa zakończona jest wysuwalnym, pozbawionym zębów ryjkiem służącym do pobierania pokarmu. W przypadku schwytania zwierzęcia jego skóra zaczyna wydzielać w odru­ chu obron­nym duże ilości tłustego śluzu o mdłym, gryzącym zapachu. Lineus longissimus zamieszkuje głównie strefy przybrzeżne morza. Występuje pomiędzy leżącymi na płyciznach kamieniami oraz roślinami wodnymi. Często można znaleźć go wśród wyrzuconych przez sztorm na brzeg kłębków traw i glonów morskich. W głębszych wodach żyje na wpół zagrzebany w piaszczystym, mulistym dnie. Odżywia się głównie padliną oraz in­ nymi martwymi szczątkami organicznymi, ale jest również w stanie upolować niewielkiego bezkręgowca lub rybę (zwłaszcza osłabioną albo chorą). Przykleja się do swojej ofiary za pomocą wydzielanej z ryjka kleistej substancji oraz dodatkowo – niczym wąż du­ siciel – oplata ją zwojami swego nieprawdopodobnie długiego ciała. Rozmnaża się, składając duże ilości jaj, z których – po kilku fazach larwalnych – powstają mi­ niatury okazów dorosłych.

Lineus longissimus nie jest jedynym przedsta­ wicielem typu wstężnic. Znanych jest jeszcze ok. 900 innych gatunków tych bezkręgowców. Większość z nich żyje w wodach morskich, ale kilka przystosowało się do warunków panujących w wodach słodkich. Jest też kilka wstężnic lądowych zamieszkujących podmokłe biotopy. Obok gatunków typowo saprotroficz­ nych (odżywiających się reszkami organicznymi) są wśród nich drapieżniki oraz pasożyty nękające koralowce, osłonice, szkarłupnie i inne zwierzęta morskie. Ich otwory gębowe w postaci ryjka są uzbrojone w sztyletowate, ostre wyrostki służące do penetracji w głąb ciała ofiary. Większość z nich osiąga jednak znacznie mniejsze rozmiary i – pod względem długości ciała – nie może równać się z bohaterem naszej opowieści. Na zakończenie warto dodać, że istnieje jeszcze co najmniej jeden okazały morski bezkręgowiec mogący śmiało pretendować do miana najdłuższego zwierzęcia świata. Jest nim olbrzymia meduza – bełtwa festonowa (Cyanea capillata) występująca u wybrzeży Australii i Nowej Zelandii. Największy znany okaz został wyrzucony przez morze w 1870 r. Mierzył 2,3 m średnicy, zaś jego pokryte parzydełkami czułki miały długość aż 36,5 m! O tym fascynującym stworzeniu postaramy się opowiedzieć więcej w którymś z najbliższych numerów MA. (js)


Magazyn 2001 -


Akwarium - 2010


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

R ekinarium w warszawskim ZOO reportaż

Paweł Zarzyński

12 >> 13

Warszawski Miejski Ogród Zoologiczny powstał w 1928 r. i od tamtego czasu stanowi ulubione miejsce spacerów i spędzania wolnego czasu mieszkańców stolicy oraz licz­ nie przybywających tutaj turystów. W ciągu kolejnych lat swego istnienia ZOO było sukcesywnie rozbudowywane, zwiększała się liczba zwierząt i pojawiały się kolejne atrak­ cje. Najnowszą z nich – szczególnie dla nas, akwarystów – jest otwarty przed kilkoma miesiącami okazały pawilon hipopotamiarni i rekinarium mieszczący m.in. jeden z największych publicznych morskich zbiorników akwa­ riowych w Polsce przeznaczony dla najsłynniejszych pod­ wodnych drapieżników – rekinów. Rekinarium znajduje się w obszernym, nowocześnie zapro­ jektowanym budynku zlokalizowanym w pobliżu północnego wejścia do ZOO. Obiekt ten został wybudowany kosztem 27 mln złotych i otwarty dla publiczności 11 kwietnia 2010 r. Jego cent­ralnym punktem jest olbrzymi zbiornik w kształcie wycinka walca o pojemności ponad 100 000 l. Szyba akwarium została wykonana z akrylu i ma grubość 14 cm (jej wycinek przy­ mocowany do ściany można obejrzeć, a nawet dotknąć). W zbiorniku znajduje się konstrukcja wykonana z żywej skały oraz piaszczyste podłoże częściowo porośnięte trawami morskimi. Najokazalszym mieszkańcem tego niezwykłego akwa­rium – i zarazem jego główną atrakcją – jest sprowadzony z Holandii olbrzymi

tawrosz piaskowy (Carcharias taurus) o długości niemal 2 m. Ten gatunek reki­ na zamieszkujący ciepłe morza niemal na każdej długości geograficznej w naturze dorasta do 3,5 m i osiąga masę ciała nawet ponad 300 kg. Odznacza się charakterystyczną sylwetką z mocno wygrzbieconą górną linią ciała. Na obserwa­ torach naj­większe wrażenie robią jego imponujące szczęki, opa­ trzone w dosko­ nale widocz­ne (nawet przy zamkniętej paszczy)

szeregi przypominających ostre szpilki długich zębów. Stanowią one groźną broń służącą ich właścicielowi do polowania. Ofiara­ mi tawroszy padają najczęściej głowonogi oraz ryby, a zwłaszcza młode rekiny innych gatunków, a także płaszczki. Rekiny te stanowią również potencjalne zagrożenie dla człowieka. Wg danych ISAF (International Shark Attack File) – bazy danych dokumentującej przypadki ataków tych ryb na ludzi – w okresie powojennym miało miejsce co najmniej 76 przypadków zaatakowania człowieka przez tawrosze, w tym dwa śmiertelne. Tak więc, stając oko w oko z tą wspaniałą rybą lepiej mieć się na baczności. Okazały tawrosz (będący jednym z największych rekinów pływających w polskich akwariach) nie jest je­ dynym mieszkańcem rekinarium w warszawskim ZOO.

www.magazynakwarium.pl


Wraz z nim pływają tam niezmiernie interesujące arab­skie rekiny dywanowe (Chiloscylllium arabicum). Te stosunkowo niewielkie, dorastające zaledwie do 78 cm ryby pochodzą z zachodniej części Oceanu In­ dyjskiego oraz z Zatoki Perskiej. Prowadzą przydenny tryb życia, zamieszkując rafy koralowe, rumowiska skalne oraz podtopione lasy mangrowe. Nieustan­ nie penetrują podłoże w poszukiwaniu pokarmu, na który składają się głowonogi, mięczaki oraz drobne ryby. W warszawskim rekinarium muszą czuć się doskonale, czego dowodem są składane przez nie jaja (gatunek ten jest jajorodny, jego jaja znajdują się w charakterystycznych kapsułach zwanych „sakiewkami syren” przy­ mocowywanych do roślin wodnych lub ukrytych wśród zakamarków rafy). Poza rekinami w olbrzy­ mim zbiorniku rekinarium pływają setki innych ryb towarzyszących tym dra­ pieżnikom i tworzących malowniczą ławicę. Całość robi niesamowite wrażenie, szczególnie na najmłodszych obserwa­

torach, dla których niezwykłym przeżyciem jest już samo wejście do pomieszczenia akwarium. Za ciężkimi kotarami rozpościera się bowiem magiczny, spowity w półmroku świat podwodnych głębin, gdzie ze szklaną ścianą czai się olbrzymi morski drapieżca demonstrujący swe imponujące uzębienie. Niezwykły urok tego miejsca sprawił, że od razu stało się ono główną atrakcją warszawskiego ZOO, zaś odwiedzające go dzieci przychodzą tu wraz z rodzicami specjalnie po to, aby zobaczyć „rekina” (poprzednia główna atrakcja maluchów, czyli „słonie” zostały dosłownie „wygryzione”). Rekinarium to jednak nie tylko imponujące akwarium ozdobne. Zamierzeniem tego miejsca – zgodnie z intencją Dyrekcji Ogrodu – są również, a nawet przede wszys­ tkim, funkcje edukacyjne. Już wkrótce w sąsiedztwie rekina będzie można wysłuchać prelekcji nt. podwod­

nego świata oceanów i zamieszkujących go zwierząt. Już teraz na ścianach pomieszczenia znajdują się okazałe, plastyczne makiety rekinów, ukazujące m.in. tajniki ich roz­ rodu, poza tym na dużym telebimie prezentowane są filmy z życia tych najsłynniejszych morskich drapieżników. Poza akwarium z rekinami w budynku znajduje się również olbrzymi zbiornik przeznaczony dla hipopotamów połączony z letnim basenem zewnętrznym. W zbiorniku tym można podziwiać te potężne zwierzęta i na własne oczy przekonać się z jaką lekkością i gracją potrafią poruszać się w wodzie. „Hipciom” - Hugonowi i Anieli – towarzyszą tam ryby, m.in. amury, karpie koi oraz tajemnicze amazońskie arapaimy (Arapaima gigas) uznawane często za największe słodkowodne ryby świata. Warszawskie ZOO to miejsce jedyne w swoim rodzaju i gorąco zachęcamy Czytelników MA do jego odwiedzenia. Nawet teraz – jesienią i zimą – oferuje ono mnóstwo atrakcji. Na spragnionych spot­ kania z naturą czeka tutaj ponad 5000 zwierząt, w tym (uwaga akwaryści!) wiele fascynujących ryb takich jak np. płaszczki słodkowodne, niszczuki, arowany, mruki, koniki morskie czy piranie, a także bogata kolekcja bezkręgowców lądowych (w tym pająków), płazów, gadów, ptaków oraz ssaków. Powiększa się ona z roku na rok, sprawiając że każda nowa wizyta w ZOO stanowi niepowtarzalną przygodę dostarczającą kolejnych wrażeń i emocji zarówno dla małych, jak i dużych odkrywców. No bo przecież – koniec końców – odrobina dziecka drzemie w każdym z nas. Warszawski Miejski Ogród Zoologiczny znajduje się przy ul. Ratuszowej 1/3 (dzielnica Praga Północ). W okresie jesienno-zimowym jest otwarty dla zwiedzających codzien­ nie w godzinach od 9.00 do 16.00. Cena biletu normalnego wynosi 16 zł, zaś ulgowego 11 zł. Więcej szczegółów znaleźć można na stronie internetowej ZOO: www.zoo.waw.pl. Fotografie pochodzą z archiwum warszawskiego ZOO.


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

akwarystyka morska

Łukasz Kur Paweł Zarzyński

Ophiura ophiura Fot.: Sarah Davis

Wężowidła 14 >> 15

w akwarium morskim Sprzątacze czy drapieżcy Wężowidła (Ophiuroidea) stanowią bardzo ciekawą grupę szkarłupni często pielęgnowaną w akwariach morskich, gdzie trafiają zarówno jako „pasażerowie na gapę” sprowadzeni wraz z żywą skałą, jak również jako przedmiot przemyślanego i celowego zakupu. Są cokolwiek nietypowymi mieszkańcami zbiornika, ponieważ przez większość czasu pozostają niewidoczne, dobrze ukryte pod skałami lub zakopane w podłożu. Tylko od czasu do czasu mignie nam przed oczami któreś z ich kolczastych ramion, potęgując otaczające te bezkręgowce wrażenie tajemniczości. Tymczasem ukryte przed naszym wzrokiem wężowidła „odwalają” za nas czarną robotę, wytrwale czyszcząc dno akwarium z wszelkich resztek organicznych. Ale uwaga! Nie wszystkie wężowidła to „żywe odkurzacze”. Wśród tych pożytecznych sprzątaczy znajdują się również groźni drapieżnicy, których pomyłkowe wprowadzenie do akwarium rafowego może skończyć się utratą wielu cennych zwierząt. Jak odróżnić jedne od drugich i jakie warunki stworzyć im w akwarium? Postaramy się opowiedzieć o tym w poniższym artykule. www.magazynakwarium.pl

?


Fot.: Laszlo Ilyes

„Kruche morskie gwiazdy”

Tak w dosłowny sposób można przetłumaczyć angielską nazwę wężowideł „Sea brittle stars”. Nawiązuje ona również do blisko z nimi spokrewnio­ nych rozgwiazd. Zarówno jedne, jak i drugie należą do typu szkarłupni (Echinodermata). Znanych jest ok. 2000 gatunków wężowideł. Odznaczają się one charakterystyczną budową ciała. Posiadają grzbieto­ brzusznie spłaszczony tułów w kształcie pięciokątnego dysku osiągającego od kilku milimetrów do 30 cm średnicy. Na jego dolnej stronie znajduje się otwór gębowy otoczony ząbkowanymi płytkami tworzącymi wyspecjalizowany aparat żujący. Od tułowia odchodzi pięć (niekiedy 6 lub 7) doskonale umięśnionych, niepołączonych u nasady ramion (tym wężowidła różnią się od rozgwiazd) dochodzących u największych gatunków nawet do 120 cm rozpiętości. Funkcje wzmacniające pełni dobrze wykształcony, wieloele­ mentowy szkielet wapienny. Powierzchnia ramion u licznych gatunków pokryta jest wapiennymi płytkami lub kolcami. Niektóre wężowidła posiadają ramiona rozgałęziające się, tworzące malownicze, drzewkowate twory. Taka budowa ramion sprawia, że zwierzęta te są najbardziej ruchliwymi ze wszystkich szkarłupni, sprawnie i szybko przemieszczającymi się w podłożu i na jego powierzchni. Niektóre z nich opanowały nawet sztukę aktywnego pływania. Z drugiej stro­ ny budowa ciała wężowideł – zarówno ich dys­ kowatego tułowia, jak i ramion – jest stosunkowo prosta. Wymiernym tego rezultatem jest ich daleko posunięta zdolność do regeneracji, a niekiedy nawet do auto­tomii, czyli rozmnażania przez podział ciała. W praktyce oznacza to, że niektóre wężowidła w przypadku ich rozpołowienia są w stanie odbudować kompletne ciało z każdej jego części. W żadnym

wypadku nie należy jednak próbować tego w akwa­ rium, bowiem pełna regeneracja zachodzi tylko w przypadku określonych gatunków i wyłącznie w sprzyjających, nie zawsze możliwych do stworzenia w niewoli warunkach. Rzecz jasna prosty podział ciała nie jest jedynym sposobem rozmnażania wężowideł. Szkarłupnie te w większości zaliczają się do zwierząt rozdzielno­ płciowych. Po kopulacji samica składa liczne jaja – u niektórych gatunków są one pozostawiane własnemu losowi, u innych występuje zaawanso­ wana opieka rodzicielska rozciągająca się niekiedy również na wykluwające się z jaj larwy. Te ostatnie przechodzą kilka stadiów rozwojowych w tym fazę planktonową zwaną ofiopluteusem. Przypuszcza się również, że u niektórych wężowideł występuje zjawis­ ko jajożyworodności. >>

Ophiocoma wendtii

Ophiura ophiura

Fot.: Sarah Davis

Ophiocoma echinata

Fot.: Sarah Davis


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

akwarystyka morska

Wśród licznych gatunków wężowideł przeważają zwierzęta typowo morskie żyjące zarówno w piasz­ czystym dnie oceanów, jak i wśród skał budujących rafy koralowe (jedynie kilka gatunków przystosowało się do życia w wodach słonawych w ujściach rzek). Pod względem sposobu zdobywania pokarmu są wśród nich saprotrofy odżywiające się martwą materią organiczną, drapieżniki aktywnie polujące na zdobycz (z reguły są to większe gatunki – ich ofiarami mogą padać nawet spore ryby), pasożyty (głównie koralowców), a nawet rośłinożercy. W akwariach morskich – z oczywistych względów – pożądane są tylko te pierwsze (gatunki roślinożerne występują głównie w estuariach i nie nadają się do typowych zbiorników słonowodnych). Właśnie od tych „dobrych” (oczywiście w subiektyw­ nym pojęciu akwarysty) wężowideł rozpoczniemy prezentację gatunków tych szkarłupni. Zdecydowanie najczęściej spotykanym w akwariach morskich gatunkiem (pomijając malutkie, trudne do precyzyjnego zidentyfikowania okazy przynoszone do akwarium wraz z żywą skałą) celowo do nich kupo­ wanym i wprowadzanym jest Ophiocoma scolopend­ rina (a raczej O. scolopendrina, O. erinaceus, O. valenciae i O. porrecta, które są bardzo podobne do siebie i zwyk­le sprzedaje się je jako jeden gatunek). Odzna­ cza się bardzo szerokim rozsiedleniem geograficznym

16 >> 17

Fot.: Ken Kurtis

„Dobre” wężowidła

Ophiopholis aculeata

– w na­turze występuje od Morza Czerwonego i wschod­nich wybrzeży Afryki po Japonię, Australię i Hawaje. Wężowidła te są jednymi z najpowszechniej występujących przedstawicieli tej gromady – często po wyciągnięciu z morza kawałka skały wyjmujemy wraz z nim istne kłębowisko tych stworzeń. Ich dyskowate tułowia dochodzą do 2 cm średnicy, zaś rozpiętość ra­ mion może przekraczać 30 cm. Od góry mają jednolitą ciemnobrązową lub niemal czarną barwę, od dołu są jaśniejsze, zaś niektóre osobniki – niemal zupełnie białe. Są one pokryte niezbyt miło wyglądającymi Ophionereis reticulata

Fot.: FKMNS

www.magazynakwarium.pl


r

gęstymi, czarnymi kolcami. Aparycja zwierzęcia sprawia, że wydaje się ono bardzo groźne (być może przez podobieństwo jego ramion do kłujących wielo­ szczetów) i wielu początkujących akwarystów obawia się go dotykać. Wystarczy jednak wziąć to wężowidło do ręki, aby przekonać się, że jest ono całkowicie bez­ bronne. Zwierzęta te spędzają całe dnie pod skałami, wyjadając z podłoża resztki organiczne. Nie mają większych wymagań – wystarczy zapewnić im podłoże z piasku lub drobnego żwirku koralowego i wiele dogod­ nych kryjówek. Należy tylko dokładnie zabezpieczyć wszelkie odpływy wody, bowiem wężowidła – i doty­ czy to wszystkich gatunków tych szkarłupni – są nie­ bywale elastyczne i potrafią prześlizgnąć się np. do sumpa nawet przez bardzo małe otwory. W akwarium są niezmiernie pożyteczne, pomagając w utrzymaniu dna zbiornika w czystości. Aby nie głodowały, należy je regularnie dokarmiać, ale bez przesady – wystarczy po prostu nieco obficiej nakarmić zamieszkujące zbiornik ryby. Wężowidła z upodobaniem zjadają wszelkie drobne mrożonki podawane rybom takie jak solowiec, moinę, mysis czy oczlika. Nie gardzą również suchy­ mi pokarmami. W momencie karmienia wyraźnie się ożywiają, wysuwając z kryjówki swe długie, kolczaste ramiona. Ich powierzchnia pokryta jest kleistym na­ lotem, do którego przyklejają się drobiny pokarmu, które są następnie podawane do otworu gębowego. Niepożądaną cechą tych zwierząt jest natomiast skłonność do zjadania – obok resztek organicznych – również pożytecznych, drobnych wieloszczetów żyjących w podłożu i poprawiających w nim warunki tlenowe. Z drugiej strony „robaki” te mnożą się w dob­ rze utrzymanym akwarium morskim na tyle szybko, że jedno czy kilka wężowideł (zwłaszcza regularnie do­ karmianych) nie jest w stanie zagrozić liczebności ich populacji. Z ilością wężowideł w zbiorniku nie należy jednak przesadzać, bowiem są to zwierzęta terytorialne wymagające określonej przestrzeni dla swobodnego żerowania. Niekiedy – choć znacznie rzadziej – w handlu spotyka się również pokrewny gatunek wężowidła o naz­wie Ophiocoma paucigranullata. Szkarłupnie te charakteryzują się podobnie ciemnobrunatnym lub niemal czarnym ubarwieniem, ale kolce na ich ramio­ nach są znacznie dłuższe i gęstsze, sprawiając że te poczciwe, detrytusożerne (i, rzecz jasna, absolutnie niegroźne dla akwarysty) zwierzęta wyglądają niczym prawdziwe morskie potwory. Pod względem wymagań w akwarium i sposobu żywienia nie różnią się one od O. scolopendrina. Opisywany wyżej gatunek (a raczej – gatunki) jest pożyteczny, ale – powiedzmy to wprost – urodą raczej nie grzeszy. Znacznie ładniejsze jest inne „dobre” >>

e k l a m a


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Ken Kurtis

Fot.: Justin Branon

akwarystyka morska

Wężowidło kolczaste

18 >> 19

Wężowidło kolczaste

akwariowe wężowidło, a mianowicie Ophiolepis superba. Zamieszkuje ono Morze Czerwone, Ocean Indyjski i Ocean Spo­ kojny aż po Indonezję, Nową Gwineę, Australię i Nową Kaledonię. Preferuje fragmenty podłoża o piaszczystym, silnie zamulonym dnie Fot.: Justin Branon oraz bogate w substancje organiczne obrzeża raf koralowych. Jego tułów osiąga średnicę do 3,5 cm, zaś rozpiętość ramion nie przekra­ cza 25 cm. Zarówno tułów, jak i ramiona mają barwę cappucino (kremowo-brązową). Na górnej stronie tułowia znajduje się regularny rysunek pięcioramiennej gwiazdy (a raczej – rozgwiazdy) o barwie czekola­dowej, w środku którego widnieje idealnie kolisty otwór w kolorze tła (capucccino). Również ramiona pokryte są dość regularnie rozmieszczonymi szerokimi, cze­ koladowo brązowymi, poprzecznymi pręgami. Całość stwa­rza bardzo miłe dla oka wrażenie. Wężowidło to jest typowym zwierzęciem nocnym. Za dnia kryje się pod skałami, ale – po przyzwyczajeniu – wychodzi w porze karmienia. Żywi się zbieranymi z podłoża martwymi resztkami organicznymi. Akceptuje dowolne mrożone pokarmy. Obficie karmione rośnie bardzo szybko. Szczegóły jego rozrodu nie są znane – przypuszcza się, że może być gatunkiem jajożyworodnym. W akwarium nie mnoży się wprawdzie, ale sprowadzone z oceanu osobniki są stosunkowo długowieczne – mogą żyć w niewoli 10 i więcej lat. Ciekawie ubarwionym gatunkiem wężowidła jest Ophiomastix annulosa. Zamieszkuje ciepłe wody Oceanu Indyjskiego i Spokojnego od Sri Lanki i Malediwów po Japonię i Polinezję. Preferuje piaszczyste płycizny. Jego tułów osiąga do 3 cm średnicy, zaś rozpiętość ramion dochodzi do 40 cm.

Ramiona są barwy szaropomarańczowej z licznymi białawymi kolcami (u wężowideł z rodzaju Ophiomastix kolców jest bardzo dużo, bowiem pomiędzy stan­ dardowymi kolcami posiadają maczugowate kolce dodatkowe. Ga­ tunek ten ma podobne Wężowidła w grupie wymagania jak dotąd opisane. Zasadniczo żywi się martwą materią organiczną, choć – wg niektórych ekspertów – zdarza mu się sporadycznie uszkadzać de­ likatne bezkręgowce takie jak liliowce czy rurówki. Koralowce są jednak w jego towarzystwie całkowicie bezpieczne. Do prawdziwych piękności wśród wężowideł zalicza się Ophioderma squamosissimus. Gatunek ten pochodzi z Karaibów, gdzie zamieszkuje wody od Belize po Wyspy Bahama. Jego tułów dorasta do ok. 4 cm średnicy, zaś rozpiętość ramion może przekraczać 40 cm. Są one pokryte dość rzad­ kimi i krótkimi kolcami widocznymi tylko na ich krawędziach. Największą ozdobą tej szkarłupni jest jej barwa – ciemnopomarańczowa do nie­ mal czerwonej i niezwykle intensywna. Dorosłe osob­niki są w całości jednolicie ubarwione, nato­ miast u okazów młodocianych na górnej stronie tułowia występują jaśniejsze, drobne, nieregularne pomarańczowe plamki. Gatunek ten ma podobne wymagania jak wcześniej opisane wężowidła, nie zaleca się jednak łączyć go z delikatniej­szymi bezkręgowcami, które może uszkadzać. Koralow­ ce zazwyczaj pozostają bezpieczne. Niekiedy – w przypadku świeżo spro­wadzonych z oceanu osob­ników – występują kłopoty z przyzwyczaje­ niem ich do mrożonego pokarmu. Po aklimatyzacji

www.magazynakwarium.pl


bezproblemowe w karmieniu. Niestety, te fantas­ tycznie ubarwione szkarłupnie pędzą dość skryty tryb życia i często po umieszczeniu w akwarium zdarza nam się obserwować tylko ich pojedyncze ramiona wystające w porze karmienia spod skał. W handlu spotyka się również nieco podobne do ga­ tunku poprzedniego wężowidła o jednolicie kremowo żółtej barwie. Ich przynależność gatunkowa jest trudna do określenia. Na ogół nie atakują one innych zwierząt, zadowalając się mrożonym pokarmem, jednak w pierw­ szych dniach po umieszczeniu w zbiorniku lepiej mieć na nie baczenie. Poza atrakcyjnym wyglądem cechą charakterystyczną tych wężowideł jest stosunkowo mało skryty tryb życia. Zamiast chować się pod skałami zwierzak nieustannie wędruje wzdłuż ścian zbiornika, stanowiąc jego niewątpliwą atrakcję.

Fot.: Scott A. Gallagher

Zbliżenie odnóża

„Złe” gatunki

Jak wspomnieliśmy na wstępie, wśród wężowideł zdarzają się również drapieżniki skutecznie polujące na inne zwierzęta, w tym nawet na ryby. W zasadzie informacja ta jest trochę przejaskrawiona. Większość drapieżnych wężowideł tak naprawdę zalicza się bowiem do pokarmowych oportunistów, tzn. zjada wszystko, co jest w stanie znaleźć lub schwytać. Podstawę ich wyżywienia stanowią szczątki organiczne, jeśli jednak uda im się niepostrzeżenie podkraść do ryby na pewno nie przepuszczą okazji aby ją „capnąć”. Szczególnie narażone są drobne ryby przydenne, np. przedstawiciele lubianej przez akwarystów rodziny babkowatych. Takim właśnie „potencjalnie drapieżnym” gatun­ kiem, którego na pewno należy unikać w akwariach (a zwłaszcza w zbiornikach z małymi rybami) jest Ophi­ arachna incrassata. Wężowidło to zamieszkuje rozległe obszary Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku od wschod­ nich wybrzeży Afryki po Wyspy Fidżi. W porównaniu z wcześniej zaprezentowanymi gatunkami zalicza się do prawdziwych olbrzymów. Jego dyskowaty tułów dochodzi do 5 cm średnicy, zaś rozpiętość ramion może przekraczać 55 cm. Odznacza się oryginalnym, zielonym ubarwieniem z doskonale widocznymi na tym tle żółtopomarańczowymi kolcami. Osobniki młodociane są pomarańczowoczerwone i kształtem przypominają małe rozgwiazdy. Gatunek ten należy, niestety, do najbardziej agresywnych wężowideł. Ponieważ jest dość często oferowany w sklepach, regularnie trafia do zbiorników początkujących akwarystów, w których może narobić spo­ ro szkód wśród ryb, a także rurówek i innych delikatnych bezkręgowców. Najlepiej pielęgnować go jedynie w zbiorni­ kach typu „fish-only” w towarzystwie dużych i silnych ryb (ale nie takich, dla których sam mógłby stać się zdobyczą). W takich warunkach stanowi on bardzo atrakcyjne,

kolorowe i ruchliwe zwierzę akwariowe będące niekwestionowaną ozdobą zbiornika. Co więcej, jest bar­ dzo łatwy w pielęgnacji i wykarmieniu (akceptuje wszelkie mrożonki w tym stynkę oraz np. filety rybne). W dobrych warunkach może żyć w akwarium nawet 10 i więcej lat. r

e

k

l

a

m

a


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

reportaż

Paweł Zarzyński

Krewetki

w Rosji 20 >> 21

W słoneczne niedzielne popołudnie 10 października br. wylądowaliśmy na moskiewskim lotnisku Szere­ mietiewo. Powodem naszej wizyty w stolicy Rosji był cykl szkoleń organizowany przez firmę AQUAEL skierowany do pracowników miejscowych sklepów zoologicznych oraz do zwykłych miłośników akwarys­ tyki. Tematem przewodnim naszego wystąpienia miały być krewetki słodkowodne oraz zagadnienia związane z ich karmieniem, pielęgnacją i przygotowaniem odpo­wiedniego dla tych skorupiaków zbiorni­ ka. Bezkręgowce te, tak modne obecnie w Polsce, u naszych wschodnich sąsiadów dopiero zyskują na popularności, ale zainteresowanie nimi jest doprawdy ogromne. Mogliśmy przekonać się o tym na własne oczy gdy nowoczesną koleją miejską dotarliśmy do eleganckiego hotelu, w którym miały się odbyć semi­ naria. Rankiem obszerna skądinąd sala konferencyjna wypełniła się po brzegi entuzjastami akwarystyki. Po cyklu prelekcji dotyczących wyrobów spon­ sora spotkania – firmy AQUAEL – na środek sali wystąpił Paweł Szewczak. Pawła – światowej sławy aquadesignera, jurora w konkursie International Aquatic Plants Layout Contest, doskonałego znawcę krewetek i popularyzatora wiedzy o tych skorupiakach (od lat organizuje w Warszawie międzynarodowe spot­ kania ich sympatyków) – w Polsce nikomu nie trzeba przedstawiać. Dla rosyjskich akwarystów był jednak kimś nowym, mimo to błyskawicznie zaskarbił sobie ich zainteresowanie, barwnie i fachowo przedstawiając poszczególne grupy i odmiany krewetek, jak się okazało w większości zupełnie im nieznane. Z dyskusji, jaka szybko nawiązała się między prelegentem a słuchaczami wywnioskowaliśmy, że w rosyjskich sklepach spotyka się najczęściej krewetki „amano”, „Fire Redy”, „Crystal Redy”, „Biene” oraz krewetki filtrujące, głównie z rodza­ ju Atya. Inne odmiany oraz wyższe grade’y krewetek trafiają się jeszcze rzadko i rozmnaża je jedynie wąskie

grono hodowców. Słuchaczom najbardziej podobało się, gdy po omówieniu skorupiaków i sposobów ich hodowli Paweł sięgnął po kompletny zestaw do zakładania krewetkarium AQUAEL SHRIMP SET 20 i na ich oczach rozpoczął jego profesjonalną aranżację, cały czas opowiadając o tym, co aktualnie robi. Słuchacze z zapartym tchem śledzili poszczególne etapy zakładania akwarium od modelowania podłoża, poprzez „malowanie” korzeni mchem, układanie i sta­ bilizację gałęzatki, sadzenie pozostałych roślin oraz – na koniec – napełnianie wodą i instalację urządzeń technicznych. Po zakończeniu pokazu z sali posypały się liczne pytania nt. technicznych szczegółów aranżacji oraz późniejszej pielęgnacji takiego małego akwa­rium. Na koniec odbyło się losowanie ufundowanych przez AQUAEL nagród, wśród których najważniejszą był urządzony przed chwilą zbiornik, rzecz jasna z kom­ pletną aranżacją i wyposażeniem. Sukces pierwszego dnia szkoleń uczciliśmy wieczo­ rem w barze sushi po czym, po niemal dwugodzinnej podróży samochodem po ulicach olbrzymiej Mosk­ wy (podczas której mieliśmy okazję podziwiać fantastyczną, nocną panoramę tego wielkiego, zamieszkałego przez być może nawet 30 mln ludzi mias­ta, roztaczającą się z wysokiego brzegu rzeki Mosk­ wy) dotaliśmy do dworca kolejo­wego. Czyściutkim, starannie utrzymanym pociągiem udaliśmy się w po­ dróż do oddalonego o ok. 700 km Sankt Petersburga – drugiego co do wielkości miasta Rosji (ok. 7,5 mln mieszkańców), nie bez racji uznawanego za kulturalną stolicę tego kraju. O godzinie 7.00 rano powitało nas przenikliwe zimno i... ciemność (słońce wschodzi tam o tej porze roku mniej więcej półtorej godziny później). Dotarliśmy do wygodnego hotelu, po czym spędziliśmy dzień na zwiedzaniu miasta w tym słynnego Pałacu Letniego wraz z ota­czającym go rozległym, bardzo przypominającym nasze warszawskie Łazienki parkiem

www.magazynakwarium.pl


(obie rezydencje pochodzą z mniej więcej tego samego okresu). Podziwialiśmy również wspaniałą panoramę widoczną z brzegów Newy wraz z Ermitażem, Pałacem Zimo­wym i Budynkiem Admiralicji. Obejrzeliśmy słynnego „Miedzianego Jeźdźca” (najsłynniejszy pom­ nik cara Piotra I Wielkiego) i wiele innych atrakcji tej pięknej metropolii bardzo trafnie określanej często mianem „Paryża Północy”. Następnego dnia mieliśmy okazję spotkać się z petersburskimi akwarystami, wśród których nie brakowało uznanych specjalistów z zakresu tego hobby (obecny był m.in. znany rosyj­ ski popularyzator akwarystyki Vladimir Kovalev). Z zainteresowaniem wysłuchali oni zarówno wystąpień przedstawicieli AQUAEL, jak i seminarium Pawła Szewczaka nt. krewetek. Podobnie jak w Moskwie emocje sięgnęły jednak zenitu podczas urządzania „na żywo” zestawu SHRIMP SET. Mnogość pytań i rodzące się w ich następstwie dyskusje spowodowały przeciągnięcie się szkolenia poza zaplanowane ramy czasowe o niemal dwie godziny! Dowiedzieliśmy się, m.in., że polscy akwaryści mogą pozazdrościć swym petersburskim kolegom.... wody płynącej z ich kranów. W wielu dzielnicach miasta ma ona twardość ogólną nie wyższą niż 3°dGH, z czego dwie trzecie przypada na twardość węglanową. Wręcz idealnie nadaje się więc do hodowli krewetek. Wypytywaliśmy również o inne dziedziny akwarystyki w Rosji. Okazało się, że akwaria morskie są tu jeszcze mało popularne, głównie za sprawą bardzo wysokich cen zarówno sprzętu, jak i samych zwierząt oraz ich ograni­czonej dostępności (podobno w całym, wielkim Sankt Petersburgu są tylko trzy sklepy oferujące asortyment do „morszczyzny”). Wśród ryb słodkowodnych bardzo po­pularne są złote rybki, bojow­niki i żyworódki, w hodowli których Rosjanie osiągają znaczne sukcesy. Akwaryści znad Moskwy i Newy lubują się również w pielęgnowaniu dużych ryb, takich jak okazałe sumy, płaszczki, pielęgnice. Modna jest także akwarystyka roślinna, zaś aranżowane przez nich zbiorniki zaskakują urodą

kompozycji i często zdobywają najwyższe laury na międzynarodowych kon­kursach (wystarczy przy­ pomnieć, że tegoroczną edycję IAPLC wygrał właśnie Rosjanin). Dyskusje i przyjacielskie rozmowy z ro­ syjskimi akwarystami zakończyło dopiero losowanie nagród od AQUAEL. Najbardziej cieszyła się młoda, petersburska akwarystka, która otrzymała zestaw SHRIMP SET 20 z przygotowaną wcześniej przez Pawła aranżacją. Następnego dnia zakończyliśmy naszą rosyjską przygodę wizytą w słynnej carskiej Kunstkamerze – najstarszym rosyjskim muzeum ufundowanym przez Piotra I będącym wyrazem jego fascynacji nauką, a zwłaszcza ludzką anatomią. Obok nowożytnych ekspozycji etno­ graficznych z całego świata w jednej z komnat znajdują się tam pozostałości makabrycznej kolekcji wielkiego władcy Rosji obejmującej m.in. zdeformowane płody ludzkie i zwierzęce oraz wszelkie przyrodnicze anomalie. Wystawa robi piorunujące wrażenie nawet na współczesnym widzu, nic więc dziwnego, że przed niemal 300 laty zwiedzający najzwyczajniej bali się wchodzić do muzeum. Ponoć, dla ich zachęcenia, każdemu mężczyźnie na rozkaz cara ser­ wowano kieliszek wódki, zaś paniom – po filiżance kawy. Po wizycie w Kunstkamerze udaliśmy się na malutkie petersburskie lotnisko Pułkowo i – po dwugodzinnym locie – powróciliśmy do Warszawy. Mamy nadzieję, że w ciągu tych kilku dni skutecznie udało nam się „zarazić” rosyjskich sympatyków akwarystyki pasją i miłością do krewetek i że już wkrótce w ich domach na stałe zagoszczą dziesiątki odmian tych fascynujących, maleńkich skorupiaków.


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

krewetki

Joanna i Paweł Zarzyńscy Fot.: Darek Firlej

Atyopsis moluccensis

22 >> X

Odkryłem niedawno interesującą rzecz – otóż okazało się, że krewetki karłowate, darzone gorącym afektem przez tak wielu akwarystów, bynajmniej nie podobają się zbytnio osobom nie związanym z akwarystyką. Podczas organizowanej niedawno wystawy nanoakwariów jeden ze zwiedzających zapytał mnie, jakie ryby można trzymać w takim malutkim zbiorniku. Odpowiedziałem uprzejmie, że i owszem – są takie ryby – ale zbiorniki takie powstały głównie z myślą o krewetkach, po czym zaprezentowałem rzeczone krewetki łażące radośnie po mchu (i to nie byle jakie, bo „Crystal Redy” przyzwoitej gradacji!). Na to mój interlokutor przyjrzał się im krytycznie i stwierdził: „Eee, panie, takie nic, kto by to chciał trzymać”. Początkowo myślałem, że to odosobniony przypadek, ale podobna sytuacja powtórzyła się w ciągu dnia jeszcze kilkakrotnie. No cóż, rzeczywiście krewetki karłowate – zgodnie z nazwą – są… no, karłowate i wiele osób może im mieć to za złe. Dlatego wszystkim preferującym większe zwierzęta chciałbym gorąco polecić inną grupę krewetek, a mianowicie krewetki filtrujące. Wśród nich trafiają się okazy o długości nawet 15 cm w dodatku odznaczające się co najmniej osobliwym wyglądem. Poniżej opowiemy jaki zbiornik należy zapewnić tym skorupiakom oraz jakie warunki w nim stworzyć tak, aby czuły się tam jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. www.magazynakwarium.pl


Atyopsis moluccensis

Dlaczego filtrujące?

No właśnie, dlaczego? Otóż wraz ze wzrastającą wśród akwarystów popularnością krewetek słodkowodnych i pojawianiem się w handlu coraz to nowych ich gatun­ ków zaistniała potrzeba jakiegoś sklasyfikowania tych stworzeń. Oczywiście, istnieje oficjalny podział syste­ matyczny (a raczej kilka „konkurencyjnych”), ale są one stosunkowo skomplikowane i mają niewielkie walory użytkowe z punktu widzenia akwarystyki. Praktyczni miłośnicy hodowli krewetek wypracowali więc sobie własny podział tych zwierząt. Opiera się on na sposobie pozyskiwania przez nie pokarmu. Wspomniane krewet­ ki karłowate pracowicie zeskrobują glony z liści i zanu­ rzonych w wodzie przedmiotów oraz poszukują na dnie resztek organicznych, przekopując wierzchnią warstwę podłoża. Tymczasem krewetki filtrujące opanowały inną, bardziej finezyjną metodę. Nie grzebią one w mule, ale ustawiają się pod prąd wartko płynącej wody i szybkimi ruchami ramion wychwytują z niej najdrob­ niejsze nawet cząstki pożywienia. Aby usprawnić ten proces, ich przednie odnóża tułowiowe uległy daleko idącym przekształceniom. Pojawiły się na nich charak­ terystyczne, miotełkowate twory ułatwiające „prze­ czesywanie wody”. Nadają one tym krewetkom groźny, a w przypadku niektórych ich gatunków, wręcz demo­ niczny wygląd. W rzeczywistości zwierzęta te są jednak łagodne jak baranki i całkowicie niegroźne nawet dla najmniejszych ryb akwariowych (teoretycznie mogą zjadać jedynie ich narybek, a także świeżo wyklute z jaj krewetki karłowate). Tak więc nazwa „filtrujące” jest w przypadku tych skorupiaków w pełni uzasadniona.

Aby zakończyć tematykę nieoficjalnego, akwarystycz­ nego podziału krewetek słodkowodnych, dodajmy jeszcze, że istnieje także trzecia i ostatnia ich grupa zwa­ na „krewetkami wielkoramiennymi”. Większość nale­ żących do niej gatunków posiada (zgodnie z nazwą) wyraźnie wydłużoną pierwszą parę odnóży tułowiowych (szczególnie widoczne jest to u samców) służących im zarówno do zdobywania pokarmu, jak i wzajemnych walk. Wśród krewetek tych znajdują się drapieżniki polujące na inne zwierzęta, w tym nawet na ryby. O tych krewetkach opowiemy jednak Państwu in­ nym razem, a teraz powróćmy do ich pokojowo uspo­ sobionych filtrujących kuzynów. Duże, średnie, małe....

Na świecie znanych jest co najmniej kilkanaście ga­ tunków krewetek słodkowodnych, które – pod względem sposobu zdobywania pożywienia – można ze spokojnym sumieniem zaliczyć do grupy „krewetek filtrujących”. Jednak w Polsce w sklepach zoologicznych spotyka się praktycznie tylko trzy z nich (przy czym jeden stanowi raczej grupę trudnych do rozróżnienia od siebie ga­ tunków sprzedawanych pod wspólną nazwą). Znacząco różnią sie one wielkością – największe są olbrzymy z rodzaju Atya oferowane zwykle jako „Atya gabonensis” (to właśnie ta wspomniana grupa gatunków), do „średniaków” zalicza się Atyopsis moluccensis, zaś prawdzi­ wym „karzełkiem” i zarazem akwarystyczną nowością jest nie­wielka krewetka z gatunku Atyoida pilipes. >>


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

krewetki

Atya gabonensis

24 >> 25

Zacznijmy od olbrzyma (a raczej olbrzymów). Krewetki z rodzaju Atya zamieszkują Afrykę Zachodnią, Amerykę Południową i Środkową, a także wyspy Ocea­ nu Atlantyckiego. Znanych jest sześć gatunków tych skorupiaków: Atya africana, A. crassa, A. gabonensis, A. innocus, A. intermedia i A. scabra różniących się od sie­ bie m.in. kształtem rostrum – spiczastego wyrostka pan­ cerza widocznego między oczami krewetki. Praktycznie wszystkie oferowane w handlu osobniki sprzedawane są pod nazwą „Atya gabonensis” i rzeczywiście – ten ga­ tunek prawdopodobniej najczęściej trafia do sklepów, na pewno jednak część osobników pływających w sklepowych zbiornikach należy do innych ga­ tunków (zwłaszcza do A. scabra – można je odróżnić od prawdziwych A. gabonensis po lekko zielonkawym

pancerzu oraz krótkim i tępo zakończonym rostrum – u A. gabonensis jest ono wydłużone i spiczaste). Tak więc nazwę handlową „Atya gabonensis” należy traktować wysoce asekuracyjnie – znacznie bardziej poprawne byłoby określenie „Atya spp.” (łaciński skrót „spp.” po nazwie gatunkowej wziął się od słów „species populus” czyli dosł. „wiele gatunków” i w tym przypadku oznacza on po prostu „różne gatunki z rodzaju Atya”). Dokładna przynależność gatunkowa opisywanych krewetek z punktu widzenia akwarysty nie ma zresztą większego znaczenia, ponieważ: po pierwsze – mają one podobne wymagania, po drugie – jak już wspomnieliśmy – nieznacznie tylko różnią się wyglądem, po trzecie wreszcie – nie mnożą się w niewoli (dlaczego, o tym za chwilę), nie musimy więc trudzić się z doborem Atya gabonensis

www.magazynakwarium.pl


Atya gabonensis

po czym – jako młodociane osobniki dorosłe – wracają do wód słodkich. W warunkach akwariowych są znane przypadki składania przez te skorupiaki jaj, a nawet obserwowano wykluwanie się z nich młodych, które jednak bardzo szybko ginęły. Wg naszej wiedzy nikomu jeszcze nie udało się pomyślnie odchować ich w akwa­ rium. Na pocieszenie dodajmy jednak, że krewetki te – mimo dość wysokiej ceny (ok. 35 zł za sztukę) należą do skorupiaków stosunkowo długowiecznych – staran­ nie pielęgnowane mogą żyć w akwarium nawet do 15 lat. Ich zakup jest więc „inwestycją długoterminową”. >> r

e

k

l

a

m

a

© – Tropical T. Ogrodnik 2010

ewentualnych osobników rodzicielskich. Angielska naz­ wa tych skorupiaków – „Vampire Shrimp” (tego chyba nie trzeba tłumaczyć) – nawiązuje do ich niecodziennego wyglądu. Przede wszystkim, w porównaniu ze wspom­ nianymi we wstępie krewetkami karłowatymi, należą one do prawdziwych gigantów. Dorastają nawet do 15 cm długości, choć w akwariach spotyka się przeważ­ nie mniejsze okazy. Ich ciała są masywne i kształtem przypominają nieco raki. Największe wrażenie na obser­watorze robią jednak dwie pierwsze pary odnóży tułowiowych tych krewetek opatrzonych niezwykle gęstymi i okazałymi miotełkami. Z kolei trzecia para odnóży jest silnie rozwinięta, pokryta licznymi, ciem­ niejszymi brodawkami (szczególnie dobrze widoczny­ mi u samców) oraz zakończona groźnie wyglądającymi pazurami. Przypomina nieco racze szczypce. Całość nadaje krewetce iście demoniczny wygląd i faktycznie, ujrzawszy ją po raz pierwszy wychylającą się z kryjów­ ki można się jej przestraszyć. Strach w tym przypadku ma jednak wielkie oczy (a raczej „wielkie miotełki”), bowiem zwierzak ten – jak już podkreślaliśmy – jest całkowicie bezbronny i ani akwaryście, ani żadnym mieszkańcom akwarium (pomijając co najwyżej na­ rybek i świeżo wyklute z jaj krewetki karłowate) naj­ mniejszej szkody nie uczyni. Kolor pancerza jest u tej krewetki bardzo zróżnicowany: najczęściej dominuje barwa niebieskawa w najrozmaitszych odcieniach do fio­letowej włącznie z wiekiem przechodząca w brunatną do niemal czarnej. Sporadycznie pojawiają się również egzemplarze beżowe, różowe, a nawet białe. Co ciekawe, zmiana koloru może nastąpić po którejś z kolejnych wylinek. Niektórzy specjaliści przypuszczają, że jest to związane z niedoborem w diecie bliżej nieokreślonych witamin, mikroelementów lub innych składników odżywczych. Intensywność ubarwienia danego okazu zależy ponadto od spożywanego przez niego pokarmu, czasu, jaki upłynął od ostatniego linienia, a nawet od aktu­alnego samopoczucia. Nie jest natomiast związana z cechami dymorfizmu płciowego. Ten ostatni – oprócz wspomnianych już brodawek na odnóżach – wyraża się natomiast różnicami w wielkości krewetek – dorosłe samce bywają nieco większe od samic, co jest wyraźnie widoczne zwłaszcza w liczniejszej grupie tych zwierząt. Jak już wspomnieliśmy, krewetki z rodzaju Atya nie rozmnażają się w warunkach akwariowych. U skoru­ piaków tych - podobnie jak u wielu innych krewetek słodkowodnych – występuje przeobrażenie zupełne, w czasie którego przechodzą one wiele różnych stadiów planktonicznych. Część z nich musi odbywać się w wo­ dzie morskiej. W naturze skorupiaki te na okres rozro­ du wędrują do ujść rzek. Ze składanych przez samice jaj wylęgają się maleńkie krewetki, które spływają do morza, rosną tam i przechodzą kolejne etapy larwalne,

Najwyższej jakości produkty dla krewetek

Zestaw obowiązkowy

krewetkomaniaka Dowiedz się więcej na temat produktów TROPICAL na stronie:

www.tropical.pl


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

krewetki

Atyopsis moluccensis

26 >> 27

Przejdźmy teraz do „średniaków”. Drugim bardzo popularnym w handlu gatunkiem krewetek filtrujących jest Atyopsis moluccensis sprzedawana zwykle pod nazwą... „krewetki filtrującej” (tak po prostu). Zamiesz­ kuje w naturze wody Azji Południowo-Wschodniej, głównie w pobliżu ujść rzek do morza. U dorosłych osob­ników płeć na pierwszy rzut oka rozpoznać można po osiąganych przez nie rozmiarach: samce dorastają do 10 cm długości, podczas gdy samice tylko do 6 cm. Wiedza ta jednak na nic się akwaryście nie przyda, bowiem krewetki te, podobnie jak ich kuzynki z rodza­ ju Atya w niewoli się nie mnożą i to dokładnie z takich samych przyczyn (o biologii ich rozrodu w naturze wiadomo zresztą stosunkowo niewiele – występuje przeobrażenie zupełne, zaś samice składają olbrzymie ilości jaj). Skorupiaki te odznaczają się smukłym ciałem i stosunkowo niewielkimi odnóżami opatrzonymi – rzecz jasna – w dość pokaźne miotełki. Boki ich ciała pokrywają naprzemiennie ułożone jaśniejsze i ciem­ niejsze pasy. Dominuje kolorystyka brunatna lub sza­ rawa, ale trafiają się też osobniki zielonkawe. Wzdłuż grzbie­tu biegnie wyraźny, dość szeroki, jaśniejszy pasek. Gwoli wyjaśnienia należy dodać, że Atyopsis moluccen­ sis nie jest jedyną krewetką filtrującą z rodzaju Atyopsis. Należy do niego również A. spinipes także pochodząca z południowych i południowo-wschodnich obszarów Azji. Skorupiak ten – z punktu widzenia akwarystyki

– ma jednak zasadniczą wadę – nieciekawe, szarawe ubarwienie dużo skromniejsze od swego kuzyna. Prak­ tycznie nie sprowadza się więc go do Europy – spora­ dycznie można natknąć się na pojedyncze okazy przy­ wiezione przez pomyłkę wraz z transportami Atyopsis moluccensis.

www.magazynakwarium.pl

Atyopsis moluccensis


r e k l a m a

Atyoida pilipes

I na koniec – filtrujący „maluch” (ale i tak dwukrotnie dłuższy od większości krewetek karłowatych). Jest nim Aty­ oida pilipes pochodząca ze wschodniej części Indonezji, Filipin i Nowej Gwinei. Skorupiak ten – znany jako „Green Lace Shrimp” (dosł. „krewetka z zieloną koronką”) – jest akwarystyczną nowością ostatnich miesięcy. Wg różnych źródeł dorasta maksymalnie do 60-76 mm. Pod względem wyglądu przypomina nieco doskonale znaną wszystkim miłośnikom krewetek krewetkę „amano” (Caridina multi­ dentata). Jego ciało jest częściowo transparentne do lekko mlecznego i zdobią je ciemniejsze plamki – nieliczne duże i bardzo liczne drobniutkie. Dwie przednie pary odnóży krocz­nych „uzbrojone” są w charakterystyczne miotełki. Samce najprawdopodobniej nie różnią się od samic. Z pun­ ktu widzenia akwarysty jest to zresztą nieistotne, bowiem skorupiaki te – podobnie jak wcześniej opisywane krewetki – nie mnożą się w niewoli (z takich samych przyczyn). Krewetka ta w dość znaczący sposób różni się zacho­ waniem od wcześniej opisanych gatunków. Podczas gdy jej większe kuzynki z rodzajów Atya i Atyopsis należą raczej do zwierząt przydennych spędzających czas wolny od filtrowania w kryjówkach wśród roślin lub zakamarków podłoża, Atyoida pilipes zalicza się do doskonałych pływaków sprawnie przemierzających w akwarium toń wodną. Szczególnie efektownie wygląda w większym stadzie gdy maluchy te śmigają ławicą pomiędzy pływającymi w akwa­rium rybami. >>


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

krewetki

Atyoida pilipes

28 >> 29

Innych gatunków krewetek filtrujących praktycznie nie spotyka się w akwariach (jeszcze :-)), co nie ozna­ cza, że takowe nie istnieją. Na uwagę zasługuje zwłasz­ cza zamieszkujący wyspy Morza Karaibskiego oraz Panamę i Kostarykę naprawdę miniaturowy gatunek o nazwie Micratya poeyi o brunatnym lub szarawym pancerzu z kilkoma dość szerokimi, białymi, poprzecz­ nymi pręgami (występuje u niego duża zmienność ubarwienia). Dorasta zaledwie do ok. 20 mm długości i pod względem wyglądu przypomina raczej krewetki karłowate. Odżywia się jednak tak samo jak jego więksi kuzyni z rodzajów Atya, Atyopsis i Atyoida. Krewetki te rozmnażają się, przechodząc przeobrażenie zupełne, zaś ich stadia larwalne rozwijają się w wodzie słonej lub słonawej. Kto wie, być może już wkrótce pojawią się w europejskich sklepach zoologicznych? Atya gabonensis

Akwarium dla „filtratorów”

Krewetki filtrujące można pielęgnować zarówno w akwa­ rium ogólnym z rybami, jak też przeznaczyć dla nich od­ dzielny zbiornik. Najlepiej czują i zarazem najefektowniej prezentują się w grupach składających się z co najmniej 5-6, a jeszcze lepiej – kilkunastu osobników. Ponieważ skorupiaki te osiągają całkiem spore rozmiary, nie może być on zbyt mały. Dla grupy krewetek filtrujących koniecz­ ne jest akwarium od długości min. 50-60 cm i pojemności ok. 50 l. Nie musimy go przykrywać, bowiem zwierzaki te nie wykazują tendencji do wyłażenia, czy też wyskakiwania ze zbiornika. Również oświetlenie nie powinno być zbyt silne – jeżeli oświetlimy akwarium zbyt jasno, krewetki będą spędzać całe dnie w kryjówkach i po prostu ich nie zobaczymy. Najważniejszym elementem wyposażenia technicznego zbiornika jest filtr. Najlepiej sprawdza się turbinowy filtr wewnętrzny lub mały filtr kanistrowy. Klu­ czem do sukcesu jest odpowiednie ukierunkowanie jego dyszy wylotowej. Krewetki filtrujące potrzebują bowiem do odżywiania się wody o określonej szybkości przepływu – w akwarium poszukują takiego miejsca i zadomowiają się w nim. Jeśli skierujemy wylot filtra (wywołujący taki właśnie korzystny dla tych skorupiaków prąd wody) na tył akwarium lub między rośliny – nasze krewetki podążą tam i ich obserwacja będzie co najmniej utrudniona. Jeżeli natomiast uda nam się tak ustawić wylot filtra, aby prąd wody omywał okolice przedniej szyby skorupiaki ustawią się tuż za nią, demonstrując w całej okazałości swe arcy­ ciekawe zachowania żerowe. Z reguły ustawiają się wte­dy w szeregu, a nawet tworzą rodzaj piramidy najeżonej regu­ larnie wymachującymi miotełkami. W większych akwa­ riach można postąpić jeszcze inaczej – zamiast bawić się z ustawianiem dyszy filtra, wystarczy nabyć malutką pompkę typu „nano-stream” używaną w akwarystyce morskiej i zainstalować ją z boku przedniej szyby kilka centymetrów

www.magazynakwarium.pl


nad dnem. Pompka ta ma bardzo niski pobór mocy i prak­ tycznie nie tłoczy wody, ale bardzo efektywnie ją „miesza”, zapewniając optymalny dla krewetek przepływ. Aby nie szpeciła nam akwarium, wystarczy zamaskować ją kilkoma kamykami lub kawałkami drewna. Poza oświetleniem, fil­ trem i ew. pompką, w akwarium konieczne może też okazać się zainstalowanie grzałki, bowiem krewetki filtrujące, zwłaszcza z rodzaju Atya, wymagają dość ciepłej wody o temperaturze 24-28°C. Osobną kwestią pozostaje urządzenie wnętrza akwa­ rium. Jako podłoże najlepiej wykorzystać gruby piasek. Żwir nie jest wskazany, bowiem między jego ziarna dostaje się mnóstwo drobin pokarmu, które są tam dla krewetek filtrujących bezpowrotnie stracone. Z kolei zbyt drobny piasek stwarza zagrożenie wytworzenia się w nim rozległych stref beztlenowych, w których będą zachodzić procesy gnilne pogarszające jakość wody. Na podłożu należy ułożyć możliwie dużo dekoracji, wśród których nasze skorupiaki mogłyby znaleźć obfitość kryjówek (dotyczy to zwłaszcza krewetek z rodzajów Atya i Atyopsis). Mogą to być korzenie i kawałki drew­ na, lignity, fragmenty skał, a zwłaszcza przepołowione łupiny orzechów kokosowych oraz wszelkiego rodza­ ju rurki (drewniane, ceramiczne, z PCV, z bambusa) i sztucz­ne groty. Dobrze sprawdzają się też połówki Atyopsis moluccensis

małych doniczek, a nawet kawałki cegieł-dziurawek. Grunt, aby zwierzaki miały się gdzie schować, co za­ pewnia im niezbędny komfort psychiczny. Akwarium powinno być częściowo obsadzone roślinami, jednak niezbyt gęsto, tak aby nie utrudniać krewetkom fil­ trowania wody, zaś w przypadku Atyoida pilipes zapewnić im dużo miejsca do swobodnego pływania. Dobór ga­ tunków w zasadzie jest dowolny, lepiej jednak unikać zwartek i anubiasów (nie zostało to wprawdzie jednoznacz­ nie potwierdzone, ale część hodowców uważa, że zawarte w tych roślinach szczawiany mają niekorzystny wpływ na krewetki). Jeżeli – zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami – oświetlenie zbiornika nie jest zbyt silne, najlepiej wybierać spomiędzy gatunków cienioznośnych, takich jak mikro­ zorium oskrzydlone, bolbitis Heudelota, mchy, nurza­niec śrubowy czy tzw. „pelia” (Monosolenium tenerum). Jeżeli natomiast iluminacja zbiornika jest zbyt silna, warto ocienić jego dno, układając na powierzchni wody nieco roślin pływających takich jak wgłębka czy np. różdżyce. Woda w akwarium z krewetkami filtrującymi – poza wspomnianą wyżej zalecaną temperaturą) może mieć w zasadzie dowolne parametry. Skorupiaki te odznaczają się szerokim zakresem tolerancji co do jej odczynu i twardości, ważne jedynie, aby były one mniej więcej stałe, bowiem gwałtowne ich wahania mogą nie wyjść krewetkom na dob­ re. Niezmiernie istotne są natomiast dwie sprawy. W akwa­ rium z krewetkami filtrującymi w żadnym wypadku nie należy stosować preparatów służących do uzdatniania wody kranowej ani też preparatów do klarowania wody akwario­ wej! Wszystkie one zawierają lepkie substancje koloidalne osadzające się na miotełkach tych skorupiaków, sklejające je i czyniące praktycznie bezużytecznymi. Narażamy w ten sposób krewetki na powolne zagłodzenie się na śmierć. Zamiast stosowania preparatów lepiej więc najzwyczaj­ niej zaczekać ok. 4 tygodni z wpuszczeniem krewetek filtrujących do przygotowanego dla nich akwarium tak, aby wszystkie znajdujące się w wodzie kranowej ew. szkod­ liwe substancje zdążyły się z niej ulotnić lub w naturalny sposób zneutralizować. Drugą ważną sprawą jest nato­miast konieczność utrzymania wody w czystości – krewetki (nie tylko filtrujące zresztą) bardzo źle znoszą obecność w niej toksycznych związków azotowych będących rezul­tatem przemian metabolicznych zamieszkujących zbiornik zwierząt. Dlatego konieczne są regularne podmi­ any wody. Zaleca się wykonywanie niewielkich podmian po ok. 10-15% zawartości zbiornika, ale najlepiej 2, a nawet 3 razy w tygodniu. Rzecz jasna, woda stosowana do podmian nie może być uzdatniana – najlepiej po prostu odstawić ją przedtem na 24 godziny w odkrytym naczyniu, np. we wiaderku. W tak przygotowanym akwarium dla krewetek filtrujących (lub w zaadaptowanym wg powyższych wskazówek zbiorniku ogólnym) poza nimi można >>


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

krewetki

pielęgnować dowolne niewielkie i średniej wielkości łagodne ryby, które nie będą stanowiły zagrożenia dla naszych skorupiaków. Doskonale sprawdzają się np. gupiki, mieczyki, platki, drobne kąsaczowate, małe pielęgniczki, danio, razbory, itp. Nie zaleca się nato­miast umieszczania w zbiorniku z krewet­ kami filtrującymi ryb strefy przydennej, a zwłaszcza sprawnie żerujących bocji, kirysków czy piskorków, które najzwyczajniej niemiłosiernie objadałyby dość flegmatyczne i powoli pobierające pokarm skorupiaki. Zamiast nich można natomiast wpuścić tam krewetki karłowate, pamiętając jednak, że część ich młodych (ale raczej bardzo niewielka) może stać się pokarmem dla ich większych „kuzynów” (jeśli w akwarium są ryby to one będą stanowić dla małych krewetek karłowatych dużo większe zagrożenie niż krewetki filtrujące). Żywienie krewetek filtrujących

30 >> 31

Krewetki filtrujące należą do zwierząt wszystkożernych zjadających drobiny pokarmu unoszące się w toni wodnej. Z powodu wspomnianego już raczej ślamazarnego sposobu odżywiania powinny być karmione w akwarium możliwie często, min. 2 razy dziennie. Nie zaleca się również robienia im dłuższych głodówek, które bardzo źle znoszą. Krewetki te zresztą w bardzo widoczny sposób „informują nas”, że są głodne – jeżeli zamiast filtrować wodę zaczynają niezdarnie grzebać w podłożu swymi kończynami i próbować wyjadać z niego resztki oznacza to, że są w desperacji, a my karmimy je zbyt rzadko, nieodpowiednim lub źle przygotowanym pokarmem, albo prąd wody w zbiorniku jest zbyt słaby. Czym zatem należy karmić krewetki filtrujące? Otóż bardzo chętnie zjadają one zarówno pokarmy suche, jak i mrożone oraz żywe. Spośród pokarmów suchych doskonałe są karmy pyliste dla narybku, a także po­ karmy płatkowane. Najlepiej wybierać takie, które zawierają duże ilości solowca i spiruliny. Pokarm przed podaniem rozcieramy w palcach na drobniutki pył po czym mieszamy go z niewielką ilością wody pobranej z akwarium tak, aby uzyskać jednolitą zawiesinę. Atyopsis moluccensis

Zawiesinę tę wkraplamy następnie porcjami do akwa­ rium z krewetkami, starając się celować w prąd wody tak, aby została szybko rozniesiona po całym zbiorniku. Doskonałe są również naturalne pokarmy liofilizowane (oczlik, rozwielitka, solowiec), które podajemy w ten sam sposób. Wśród pokarmów mrożonych godny polecenia jest wszelkiego rodzaju drobny plankton. Można podawać oczlika (bardzo chętnie zjadany jest zwłaszcza Cyk­ lop-eeze), moinę, mysis, czerwony i zielony plankton, czerwoną wrotkę, itp. Przed podaniem kostki pokar­ mu należy umieścić w niewielkim naczyniu z chłodną (!) wodą i poczekać, aż całkowicie się rozpuszczą. W żadnym wypadku nie należy rozmrażać ich w ciepłej wodzie, bowiem może to zainicjować w nich procesy gnilne i grozi zatruciem zwierząt w akwarium. Doskonałym pokarmem dla krewetek filtrujących są drobne, żywe organizmy, takie jak pierwotniaki czy świeżo wyklute larwy solowca, które z powodzeniem można wyhodować samemu w domu (pierwotniaki na dowolnej pożywce organicznej w słoiku, zaś solowce z dostępnych powszechnie w handlu cyst). Pierwotniaki można jednak stosować tylko w dojrzałych i ustabilizowanych zbiorni­ kach. Ich podawanie w świeżo założonym lub sprawiającym problemy z równowagą biologiczną akwarium grozi, że wymkną się one spod kontroli i zaczną się rozmnażać w niekontrolowany sposób, powodując trwałe, mleczne zmętnienie wody. Poza pierwotniakami i solowcem krewetki filtrujące bardzo chętnie zjadają też żywe oczliki, które można nabyć w dobrych sklepach zoologicznych lub pozyskać samodzielnie w czystych, pozbawionych ryb zbiornikach wodnych. Bardzo ważnym (a przy tym niedrogim) składnikiem diety krewetek filtrujących są suche liście. Można stosować liście dębowe (zrywane w stanie suchym z gałęzi młodych drzew późną jesienią, a nawet zimą), bukowe, olcho­ we (należy je zbierać wczesną jesienią pod drzewami) oraz migdałecznika morskiego (ketapang – do kupienia w sklepach zoologicznych). Z liśćmi postępujemy podob­ nie jak z pokarmami suchymi – rozdrabniamy je do postaci pyłu (można zemleć je w młynku do kawy lub rozetrzeć w moździerzu), rozrabiamy z wodą akwariową do po­staci zawiesiny i wlewamy do zbiornika. Ich dodatek w diecie krewetek jest szczególnie cenny, ponieważ pomaga im uzupełniać niedobory witamin i minerałów, intensyfi­ kuje ich ubarwienie oraz chroni je przed wieloma groźnymi chorobami. Więcej informacji nt. tych i innych krewetek, a także raków i krabów akwariowych znaleźć można w wydanej niedawno nakładem Oficyny Wydawniczej „HOŻA” książce autorstwa J. i P. Zarzyńskich pt. „Krewetki, raki i kraby w akwarium słodkowodnym”.

www.magazynakwarium.pl


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Malawi

Gephyrochromis Samiec Gephyrochromis sp. ‘Sand’ koło Londo w Mozambiku

Ad Konings Tł.: Darek Firlej

32 >> 33

przesiewacze z Jeziora Rodzaj Gephyrochromis wraz z pierwszym

gatunkiem zostały opisane przez Boulengera w roku 1901. Opis ten pozostawał jednak

przez lata w całkowitym zapomnieniu ze względu na pomyłkę w etykietowaniu egzemplarzy użytych do sporządzenia tego opisu.

Ryby odłowione przez J.E.S. Moore’a zostały opisane przez niego, jako odłowione w północnej części jeziora Tanganika. Moore odławiał ryby w obu jeziorach (Ma­ lawi i Tanganika) i prawdopodobnie pomylił się przy opisie sporządzonym przed sprzedaniem kolekcji do British Museum. W tej kolekcji z „północnej części jezio­ra Tanganika” znajdowały się również Protome­ las pleurotaenia i tajemnicza Tilapia trematocephala. Ponieważ żaden z kolejnych ichtiologów badających kolekcję nie widział nigdy nic podobnego do tych trzech gatunków i pochodzącego z jeziora Tanganika, kolekcja i opisy zostały zapomniane i przepadły w czeluściach magazynów British Museuem na pół wieku. Kiedy w roku 1935 Ethelwynn Trewavas w swojej sławnej pra­ cy „Pielęgnice Malawi w zarysie” (Synopsis of the Ma­

Malawi

lawi cichlids) opisała rybę Christella nyasana, nie miała pojęcia, że gatunek ten jest identyczny z opisanym wcześniej przez Boulengera Gephyrochromis moori. Kiedy odkryto pomyłkę, nazwa Christella nyasana na­ dana na cześć Cuthberta Christy, który odłowił egzem­ plarze tej ryby musiała ustąpić starszej nazwie G. moori. Dopiero w roku 1957 Geoffrey Fryer opisał drugi ga­ tunek w tym rodzaju G. lawsi. Nazwa została nadana na cześć Roberta Lawsa, jednego z pierwszych misjonarzy nad Malawi. Dużo później, bo w roku 1990, znalazłem ciągle nieopisany gatunek, który nazwałem roboczo G. sp. ‘Zebroides’ z powodu ciemnych pasów na jasnym ciele (Konings, 1995). Przyjrzyjmy się zatem jakie ce­ chy sprawiają, że ryby z rodzaju Gephyrochromis należą do grupy Mbuna.

www.magazynakwarium.pl


Większość z nas, miłośników ryb z jeziora Malawi, ważne i niewiele znaczące, jednak tą cechę posiadają wie, że ryby z grupy Mbuna wyglądają bardzo podob­ tylko ryby z rodzaju Gephyrochromis i kilku innych ga­ nie i nie ma być może ważnego powodu, aby dzielić tunków i jak na razie jest to jedyna, dotych­czas opisana tą grupę na mniejsze sekcje czy kategorie. Ponieważ cecha, która jednoznacznie odróżnia rodzaj Gephyro­ jednak gatunków mbuna jest tak wiele, musimy jakoś chromis od innych mbuna. zaspokoić naszą potrzebę klasyfikowania. W przy­ Przez wiele lat starałem się uporządkować we­ padku mbuna oznacza to, że musimy odwoływać się do szczegółów. Badając uzębienie tych żerujących wnętrzny podział w obrębie rodzajów grupy mbuna głównie między skałami ryb, możemy wyróżnić trzy i dodać jeszcze jedną lub więcej cech behawioralnych, grupy: ryby z ostro zakończonymi, szpiczastymi które definiują tą grupę. Oczywiście, aby tego dokonać zębami, ryby z zębami rozdwojonymi trze­ba obserwować ryby w ich natu­ i ryby z zębami o potrójnie rozdzie­ ralnym środowisku i naturalnych lonych końcówkach. Mowa tu tyl­ Jest tylko kilka siedliskach. Ryby z rodzaju Gephy­ ko o zębach z zewnętrznego rzędu rochromis żyją i żerują na otwartym, szczęki. Większość gatunków mbuna gatunków mbuna piaszczystym dnie. Jest tylko kilka ma zęby dwugłówkowe. Również spoza rodzaju gatunków mbuna spoza tego rodza­ przedstawiciele rodzaju Gephyro­ Gephyrochromis, ju, które żyją na otwartym, piasz­ chromis posiadają zęby rozdwojone w zewnętrznym rzędzie. Jest jednak które żyją na otwartym, czystym dnie. Trzy gatunki, które możemy coś, co je wyróżnia pomiędzy innymi piaszczystym dnie zobaczyć na otwartym, piaszczystym rodzajami: zęby są cienkie i długie, dnie to G. moori, Pseudotropheus li­ zagięte do wewnątrz na kształt cien­ vingstoni i P. elegans. Ostatnie dwa kiej łyżeczki, natomiast rozdwoje­ nie na końcu zęba nie jest symetryczne. Jedna główka gatunki żywią się glonami, zeskrobując je z małych ka­ zawsze jest wyraźnie większa od drugiej. Z wiekiem myków, muszli oraz zatopio­nych korzeni i gałęzi. Gephyrochromis moorii również żywi się algami, rozdwojenie zębów z zewnętrznego rzędu zanika i u osobników starych zęby nie są już rozdwojone. Wie­ ale nie zeskrobuje ich z twardych powierzchni, tyl­ lu Czytelnikom takie szczegóły mogą wydawać się mało ko wyłapuje je (również okrzemki), przeczesując >>

Zęby dolnej szczęki Gephyrochromis (G. sp. ‘Zebroides’) są wygięte jak zęby widelca, co ułatwia wychwytywanie jadalnych kąsków z miękkiego, błotnistego dna


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Malawi

Gephyrochromis moorii koło Msuli Point w Malawi

34 >> 35

piach. Łatwo teraz zrozumieć, skąd wziął się charak­ terystyczny wydłużony kształt zębów tego gatunku. Ciężkie ziarenka piasku przelatują przez gąszcz zębów, podczas gdy lekkie glony zatrzymywane są na czubkach zębów. Aby łatwiej sobie wyobrazić ten mechanizm, można go porównać do czysz­czenia ko­ ciej kuwety za pomocą widełkowatego szpadelka. Podczas badania treści żołądkowej ryb z rodza­ ju Gephyrochromis znaleziono spore ilości piasku, co oznacza, że zębowe sitko nie działa idealnie, ale na tyle skutecznie, że ryby te mogą najeść się tam, gdzie inne mbuna nie znalazłyby nic do jedzenia. Taki sposób pozyskiwania pożywienia odróżnia ryby z rodzaju Ge­

phyrochromis od innych mbuna. Żaden inny gatunek z grupy mbuna nie odżywia się, przesiewając wierzch­ nie warstwy piasku (czasami mułu). W moim przeko­ naniu sposób odżywiania jest cechą ważniejszą niż bu­ dowa zębów, ale dużo trudniejszą do opisania. Jak już wcześniej wspomniałem G. moorii bytuje nad piaszczystym dnem jeziora i tylko z rzadka można zoba­ czyć ten gatunek w pobliżu skalistych fragmentów dna. Ja widziałem te ryby w pobliżu skał jedynie raz, w dość głębokiej wodzie koło Msuli Point, niedaleko Nkhata Bay. Gephyrochromis lawsi jest gatunkiem ra­ czej trudnym do spotkania, ale mi udało się go spotkać wiele razy. Dobrym miejscem do obserwacji tego ga­

Samica Gephyrochromis lawsi koło Kakusa w Malawi

Samiec Gephyrochromis lawsi koło Kakusa w Malawi

www.magazynakwarium.pl


r e k l a m a

Samiec Gephyrochromis sp. ‘Zebroides’ koło Ntekete w Malawi

tunku jest Ruarwe na głębokości około 20 metrów albo Chiwindi w Mozambiku (po drugiej stronie jeziora) w nieco płytszej wodzie, na głębokości 7-10 metrów. Freyer (1957) pisał, że G. lawsi najczęściej występuje ponad żwirowym dnem w pobliżu Chilumba. Oba ga­ tunki wydają się występować jedynie w północnej części jeziora, bowiem nigdy nie udało się ich zaobserwować ani odłowić w części południowej. Nie dotyczy to G. sp. ‘Zebroides’, jako że widywałem ten gatunek zarówno wzdłuż północno zachod­ niego wybrzeża, w pobliżu Ruarwe i Hora Mhango, jak i w południowej części jeziora, pomiędzy Metan­ gula w Mozambiku a Makanjila Point w Malawi. W tej ostatniej lokalizacji gatunek ten należy do bardzo popularnych mbuna, tworząc grupy po 20-30 sztuk ponad bogatym w osady dnem. Gephyrochromis sp. ‘Zebroides’ są łatwe do identyfikacji pod wodą ze względu na chara­ kterystyczne, srebrno białe ciało z cienkimi, ciemnymi pa­sami. Na perłowo białej płetwie grzbietowej widoczny jest dość szeroki czarny pas. Pionowe pasy na ciele sięgają czasami aż do tego pasa, mieszając się z nim. Również >> Samica Gephyrochromis sp. ‘Zebroides’ koło Gome w Malawi


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Malawi

Samica Gephyrochromis sp. ‘Sand’ koło wyspy Hongi w Tanzanii

36 >> 37

płetwa odbytowa posiada pas wzdłuż brzegu. Pasiasty wzór, od którego pochodzi przydomek ‘Zebroides’ zanika u sam­ ców podczas tarła, a u samic podczas inkubacji. Samce stają się w tym czasie ciemno szare lub miedziano niebieskie. Samice z kolei, tracąc paski podczas inkubacji stają się jasno szare. Nigdy nie spotkałem u samców inklinacji do teryto­ rializmu. Wydaje się, że nie jest im to potrzebne do tarła. Wiele lat temu nazwałem obserwowane wówczas mbuna grzebiące w piasku „Tropheops Sand” i „Trophe­ ops Sand Blackfin”. Wydawało mi się wtedy, że ryby te należą do bogatego w gatunki rodzaju Tropheops. Jednak kiedy wraz z Jay’em Staufferem odłowiliśmy w 2005 roku kilka sztuk, zauważyłem że układ i kształt ich zębów bardzo przypomina ten u Gephyrochromis. Kolej­ ne obserwacje ich sposobu odżywiania się upewniły mnie, że muszą to być ryby z rodzaju Gephyrochromis. Zachowania rozrodcze były bardzo podobne do tych, jakie obserwowałem u G. sp. ‘Zebroides’. Samce w szacie godowej wyglądają bardzo atrakcyjnie, ale nie wykazują terytorializmu. Samice i samce poza okresem tarła mają paskowany wzór na bokach ciała. Gephyrochromis sp. ‘Sand Blackfin’ wyróżnia się spośród tych ryb czarnym paskiem na płetwie ogonowej. Występuje na północnowschodnim wybrzeżu, na północ od Lundu, podczas gdy Gephyrochromis sp. ‘Sand’ bytuje na południe od Liuli aż do Londo w Mozambiku. Ostatnio odnalazłem populację tego gatunku koło Membe Point na wyspie

Kiedy w 2005 roku odłowiliśmy kilka sztuk z rodzaju Tropheops, zauważayłem, że układ i kszałt ich zębów bardzo przypomina ten u Gephyrochromis

Samiec Gephyrochromis sp. ‘Sand’ koło Membe Point w pobliżu wyspy Likoma w Malawi

www.magazynakwarium.pl


Samica Gephyrochromis sp. ‘Sand Blackfin’ koło Magunga w Tanzanii

Samiec Gephyrochromis sp. ‘Sand Blackfin’ koło Makonga w Tanzanii

u M. sp. ‘Patricki’ – glonożercy (zeskrobującego glony) żyjącego w podobnym biotopie, w południowej części jeziora. Podczas kolejnych wizyt na Minos Reef okazało się, że ten gatunek przesiewa piasek z dna. Nie udało mi się jednak zbadać dokładnie żadnego egzemplarza, bo jak dotąd żaden nie został odłowiony. Jestem pewien, że i ten gatunek należy do rodzaju Gephyrochromis. Niestety powinowactwo gatunkowe egzemplarza, który nazwałem Metriaclima sp. ‘Zebra Mbamba’ nie jest już takie jasne. Gatunek ten (przez wiele lat zna­ >>

Likoma. Samce, ze względu na bardzo kolorową szatę godową i łagodny charakter, mogą być dodat­ kiem do każdego akwarium z rybami z Malawi. Popu­ lacja z wyspy Likoma występuje na głębokości około 30 metrów, ale na wybrzeżu Mozambiku i Tanzanii oba te gatunki można spotkać nawet na głębokości 5 metrów. Kilka lat temu obserwowałem gatunek podobny do G. sp. ‘Sand’ na Minos Reef w Mozambiku. Nazwałem go Metriaclima sp. ‘Patricki Minos’, ponieważ jego kolorysty­ ka i układ pasów na ciele przypominały mi te, jakie znam r

e

k

l

a

m

a


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Malawi

38 >> 39

Samiec Gephyrochromis sp. ‘Minos’ koło Minos Reef w Mozambiku

ny jedynie z jednej fotografii samca i jednej fotografii samicy) występuje koło małych wysepek Mbamba koło wyspy Likoma. Kilka miesięcy temu miałem okazję odwiedzić to miejsce powtórnie, a głównym powodem tej wyprawy było właśnie dokładne zlokalizowanie i zbadanie tego ga­ tunku. Kiedy zobaczyłem, że ryby te również przesiewają pia­ sek, od razu pomyślałem, że to kolejny gatunek Ge­ phyrochromis, a zbadanie zębów utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Pojawiło się jednak kilka rozbieżności. Wzdłuż południowych brzegów obu wysepek, w dość płytkich wodach samce wykazują duży tery­ torializm, kopiąc nory pomiędzy płaskimi ska­ łami. W okresie tarła

Kiedy zobaczyłem,

zabarwiają się na niebiesko. Obie te cechy są nieobecne u wszystkich że ryby te również znanych gatunków z rodzaju Gephy­ rochromis. Bardziej dokładne bada­ przesiewają piasek, nia uzębienia wykazały, że i ono różni od razu pomyślałem, się od uzębienia Gephyrochromis. Zęby zewnętrzne nie są podzielone, że to kolejny gatunek podczas gdy wszystkie wewnętrzne rzędy mają zęby trójdzielne. Gephyrochromis U gatunku z wysepek Mbamba zęby, choć Samica Gephyrochromis sp. wygięte do wewnątrz ‘Minos’ koło Minos Reef w Mozambiku w kształt łyżeczki, nie są podzielone i mają na końcach równej wielkości gałki. Zęby wewnętrzne nato­miast są podzielone. Taki układ zębów u mbuna znany jest jedynie u ryb z rodzaju Cynotilapia. Układ zębów wraz z fak­ tem, że samce są teryto­ rialne sugeruje, że nie są www.magazynakwarium.pl


Samiec przesiewającego piasek Pseudotropheus sp. ‘Sand Cobalt’ koło Mbamba Island w pobliżu Likoma w Malawi

to ryby z rodzaju Gephyrochromis. Na razie traktuję ten gatunek jako Pseudotropheus, ponieważ nie widzę lepszej alternatywy. Wydaję mi się, że jest to niewielka linia boczna, która rozpoczęła rozwijanie się takiego sposobu odżywiania, jaki widzimy u Gephyrochromis. Zebra Mbamba wydaje się identycznym gatunkiem z tym, o jakim pisał Ribbink ze współpracownikami (1983), nazywając go Pseudotropheus sp. ‘Kobalt’

jednak używali oni tej nazwy w odniesieniu do dwóch różnych gatunków. Jeden gatunek pochodził z okolic wyspy Chizumulu i obecnie znany jest jako Pseudotropheus sp. ‘Lucerna Blue Cobalt’. Drugi ga­ tunek pochodził z okolic wyspy Likoma, czyli nasz tajemniczy, niebieski przesiewacz piasku, którego ja nazwałem Metriaclima sp. ‘Black Dorsal Cobalt’, bo kiedy go odłowiłem był inny niż egzemplarze >>

Samica Pseudotropheus sp. ‘Sand Cobalt’ koło wysp Mbamba w pobliżu Likoma w Malawi


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

Malawi

z Chizumulu. Teraz, kiedy obserwuję inne popu­ lacje tego gatunku (tylko wokół wyspy Likoma, a nie Chizumulu), jest dla mnie jasne, że wzór barwny może być różny u różnych egzemplarzy tego gatunku i to w ramach tej samej populacji. Niektóre egzem­ plarze nie mają pionowych pasów, choć u większości jest to element najbardziej rzucający się w oczy. Tak długo jak dysponowałem jedynie dwoma fotogra­ fiami miałem błędne przeświadczenie, że mam do czynienia z pielęgnicami typu zebra. Teraz kiedy moja wiedza jest głębsza, sugeruję nazywanie tej niebieskiej mbuna z Likoma Pseudotropheus sp. ‘Sand Cobalt’. Wszystko to każe mi sprecyzować cechy określające rodzaj Gephyrochromis, bo samo przesiewanie piasku z dna nie jest jak widać zastrzeżone tylko dla tego rodzaju. Trzeba do tego dodać jeszcze nierówno, podwójnie podzielone zęby zewnętrzne (z wiekiem stają się niepodzielone), które mają wysmukły kształt i wygięte są do wewnątrz tworzące kształt szufelki, czy też łyżeczki. Zęby wewnętrzne są małe i trój­ dzielne. Ryby żywią się, przesiewając wierzchnie warstwy miękkiego podłoża, z którego pozyskują glo­ ny. Samce nie kopią nor i nie są terytorialne. Enjoy your cichlids!

Bibliografia Boulenger, G.A. (1901) Diagnoses of new fishes discovered by Mr. J.E.S. Moore in lakes Tanganyika and Kivu. Annals and Magazine of Natural History (7) 7: 1-6.

Fryer, G. (1957) A new species of Gephyrochromis (Pisces: Cichlidae) from Lake Nyasa, with notes on its ecology and affinities. Revue de Zoologie et de Botanique africaines 55: 347-352.

Konings, A. (1995) Malawi cichlids in their natural habitat. Second edition. Cichlid Press, El Paso, U.S.A.

Trewavas, E. (1935) A synopsis of the cichlid fishes of Lake Nyasa. Annals and Magazine of Natural History (10) 16: 65-118.

Trewavas, E. (1946) The types of African cichlid fishes described by Borodin in 1931 and 1936, and of two species described by Boulenger in 1901. Proceedings of the Zoological Society of London 116: 240-246.

40 >> 41

Zęby wewnętrznych rzędów Pseudotropheus sp. ‘Sand Cobalt’ są niepodzielone, co jest sytuacją wyjątkową dla tego rodzaju

www.magazynakwarium.pl

zapowiedzi


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

ryby labiryntowe

Opracowanie: Lucjan Madej Fot.: Darek Firlej

Standardy bojownika wspaniałego

Betta splendens

Materiały źródłowe: IGL Internationale Gemeinschaft für Labyrynthfische e.V IGL Cottbus Deutschland - Holm Arndt 42 >> 43 Zasady podziału na standardy i ich ocena przez sędziów

1. Podczas konkursów (pokazów) bojowników przed­ miotem oceny są dorosłe samce tego samego gatunku wystawiane i oceniane pojedynczo. 2. Egzemplarze wystawowe muszą być zdrowe, a długość ich ciała (bez płetwy – od pyszczka do nasady ogona) nie może być mniejsza niż 3,5 cm. 3. Pożądane cechy tych ryb: żywotność, reagowanie na odpowiednie bodźce (np. obecność w pobliżu przed­ stawiciela tego samego gatunku). 4. Wymagane jest jednolite ubarwienie, bez plam w postaci barwy mocniejszej lub słabszej, bez łat lub punktów o innej barwie (z wyjątkiem grupy bojow­ ników wielobarwnych lub dwubarwnych). Ciało i płetwy powinny posiadać barwy mocne, soczyste - nie wypłowiałe czy wyblakłe. Kolorystyka i ubarwie­ nie powinno odpowiadać opisom kolorystycznym standardów. 5. Podział na standardy bojowników oparty jest o podział wg kształtu ich płetw (warianty – tabelka 1) i ubarwienia (klasy – tabelka 2). Wyróżnia się czte­ ry warianty i trzy klasy ubarwienia, a w ich obrębach - grupy i podgrupy.

Tabelka 1. Warianty hodowli

Wariant F

Wariant K

Ogon chorągiewkowy

Ogon krótki

Wariant R

Wariant D

Ogon okrągły

Ogon podwójny

Tabelka 2. Klasy hodowlane Klasa G Jednobarwne

www.magazynakwarium.pl

Klasa Z Dwubarwne

Klasa M Wielobarwne


KLASA G

Bojowniki jednobarwne Kolory podstawowe

Kolor czerwony - od jasnoczerwonych do ciemno­ czerwonych. Powinna występować jednolita barwa od jasnego do ciemnego koloru czerwonego, bez punktów na łuskach, dopuszczalne są obwódki płetw; Kolor niebieski - jednolicie niebieskie bez połysku od intensywnie niebieskiego do przytłumionego nie­ bieskiego, dodatkowo - odcień metaliczny, wytłumiony, co daje efekt błysku (brzuszne płetwy mogą być czer­ wone); Kolor zielony - klasę „zieloną” bojowników można rozpoznać jedynie dzięki padaniu światła z kierunku obserwatora, jest to element dodatni przy ocenie; Kolor fioletowy - fiolet błyszcząca zieleń, intensyw­ ny fiolet i wytłumiony fiolet; Kolor czarny - czarny (ciemnobrązowy) i brązowy, bojowniki w tej klasie są w zasadzie całe matowe od ko­ loru brązowego aż do „czarnego”, ale bez połysku. Kolory jasne

Kolor złoty - złoty lustrzany zielony, złoty lustrzany niebieski i złoty lustrzany wytłumiony niebieski, bo­ jowniki mają jednorodny kolor „złoto - żółty” z lekko mieniącym się połyskiem; Kolor żółty - jednolity kolor „żółty”, bez połysku; Kolor biały - jednolity pigment „biały” i nie wystę­

pują tutaj kolory odblaskowe, lekko mieniący się połysk jest przypadkowy, oczy są ciemne; Kolor celofanowy - „celofan” charakteryzuje się jas­ nymi płetwami. Pigmenty kolorów rozprowadzone są jednolicie, ale nie tak gęsto jak w przypadku innych ko­ lorów. Dzięki temu powstaje efekt „celofanowy”. Mogą występować wszystkie kolory; Kolor pastelowy - bojowniki tej klasy mają zmniejszoną intensywność kolorów w stosunku do barwy podstawowej. Płetwy nie są przezroczyste. Mogą występować różne kolory. >>


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

ryby labiryntowe

KLASA Z

Bojowniki dwukolorowe 44 >> 45

Opale - ciało jest wyraźnie jaśniejsze od koloru płetw. Płetwy są intensywnie zabarwione. Kolor płetw nie powinien zlewać się z kolorem ciała. Na płetwach nie powinno być żadnych miejsc o mniej intensywnej barwie lub o wielu barwach. Mogą tutaj występować wszystkie kolory; Koniakowe (winiaki) - rozróżniamy bojowniki: koniakowy - lustrzany zielony, koniakowy – lustrzany niebieski, koniakowy – lustrzany wytłumiony niebies­ ki. Bojowniki mają jednolity „złoto – żółty” pigment. W odróżnieniu od bojowników „złotych” ich łuski mają ciemne brzegi i kolor przechodzi z intensywnego „zielonego” i z „niebieskiego”. Płetwy zabarwione są jednorodnie tak jak ciało;

Niebieski Erfurt - rozróżniamy bojowniki: niebieski Erfurt lustrzany zielony, niebieski Erfurt lustrzany nie­ bieski, niebieski Erfurt lustrzany wytłumiony niebieski (trzy odmiany). Bojowniki należą do grupy kolorysty­ cznej „Cognac” Różnica polega na tym, że „zieleń” i „błękit” na ciele i płetwach są znacznie intensywniejsze i przykrywają kolor podstawowy. Płetwy wykazują w pobliżu ciała regularnie wykształcone obszary z do­ minującym kolorem „złoto - żółtym”, który kontras­tuje wyraźnie z kolorem ciała i strefami brzegowymi płetw. Butterfly dwubarwny - ciało i wewnętrzne części nieparzystych płetw zabarwione są jednolicie, zewnętrzne części płetw mają zdecydowanie inną barwę. Kolor ciała i kombinacje barw są dowolne.

www.magazynakwarium.pl


KLASA M

Bojowniki wielobarwne Butterfly wielobarwny - płetwy nieparzyste mają w jednakowej odległości od ciała dwa ostro oddzielone od siebie przejścia kolorystyczne. Wszystkie kolory ciała i kombinacje barw są możliwe (kolory mogą się powtarzać); Marmurkowe - kolor „marmurkowy” (czasami nazy­ wany też tygrysim) może być bardzo różny. Podstawową różnicą w stosunku do różnokolorowych bojowników jest brak koloru płetw, a kolory na ciele dają efekt mar­ murkowy. Istnieją dwa typy „marmurków”. Tradycyjny ma kolorowe ciało, bezbarwny i biały łeb, na którym czasami brak jest kolorów. Na bezbarwnych płetwach pojawiają się bezbarwne plamki. Występują co najmniej dwa kolory. Kolorowe „marmurki” mają na ciele kolor podstawowy, a płetwy są w kolorze cielistym lub białym. Ciało i płetwy mogą stanowić mieszaninę kolorowych plam. Możliwe są wszystkie kolory. Bardzo mile widzia­ na jest mieszanka kilku kolorów o dużym kontraście; Wielokolorowe - termin „wielokolorowy” jest bardzo trudny do zdefiniowania i pozostawia sędziom duże pole manewru. Bojowniki wielobarwne to wcale nie są ryby kolorowe. Odróżniają się one dającym się zdefiniować zestawem kolorów i rysunków barw. W tej grupie możliwe są wszystkie kombinacje kolo­ rów i wzorów rysunków, które nie mogły się znaleźć w żadnej innej grupie kolorów W tabelce 3 podane są szkice rozmieszczenia barw w poszczególnych klasach. >>


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

ryby labiryntowe

Tabelka 3. Rozmieszczenie kolorów bojowników KLASY Z i M (w klasie G podano odmiany opisowo)

Bojowniki dwubarwne KLASA Z Opale Koniakowe (winiak)

Tabelka 4. Stosunek długości korpusu do płetw (korpus : płetwa ogonowa : płetwa brzuszna : płetwa odbytowa : płetwa grzbietowa)

Wariant F (ogon chorągiewkowaty) 3/4

1

1

1 : 1 : 1/2 : 1 : 3/4 Wariant K (ogon krótki)

Butterfly dwubarwny

1/

4

Niebieski Erfurt

1/4 1/4

1 : 1/4 : 1/4 : 1/4 Bojowniki wielobarwne KLASA M Butterfly wielobarwny Marmurkowe

Wariant R (ogon okrągły) 4

1/

1/2 2

1/

1/2

1 : 1/2 : 1/2 : 1/2 : 1/4 Wariant D (ogon podwójny)

Wielokolorowe

1/2

46 >> 47

1/2

Parametry geometryczne tych wariantów podano w tabelce 4. Długość korpusu przyjęto jako 1. Natomiast długości płetw podano w stosunku do korpusu tj. korpus : płetwa ogonowa : płetwa brzuszna : płetwa odbytowa : płetwa grzbietowa

Wariant F (ogon chorągiewkowy) Płetwa ogonowa jest płaska o dużym zasięgu. Promienie płetw wychodzą z rdzenia ogona nie całkiem w kształcie koła i przebiegają prawie równolegle do końca ogona. Płetwa ogonowa może zwisać lekko w dół, ale w tylnej części musi być wyraźnie uniesiona do góry. Płetwa grzbietowa powinna być prosta. Kształt musi mieć rozłożysty (sierp) lub płaski. Wariant K (ogon krótki) Do tego wariantu zalicza się wszystkie bojowni­ ki z grupy tzw. form plakatowych. Posiadają ogon krótki, zaokrąglony. Promienie płetw rozchodzą się

2

Każdy z wystawianych bojowników przyporząd­ kowany jest jednemu z czterech wariantów (tabelka 1): • ogon chorągiewkowy - wariant F, • ogon krótki - wariant K, • ogon okrągły - wariant R, • ogon podwójny - wariant D.

1/

1/2

Podział według wariantów hodowlanych

1 : 1/2 : 1/2 : 1/2 : 1/2

promieniście od nasady ogona. Płetwa grzbietowa jest zaokrąglona, uniesiona do góry. Płetwa odbytowa zwi­ sa, a jej promienie rozchodzą się promieniście. Wariant R (ogon okrągły) Dolna i górna krawędź płetwy ogonowej tworzą u wyjścia z ogona półokrąg. Zewnętrzne promienie płetw biegną łukiem w dół i zataczają koło lub elipsę. Płetwy grzbietowa, ogonowa i odbytowa tworzą zwarty obraz (tak jakby stanowiły zwartą całość). Wariant D (ogon podwójny) Występują w tym wariancie dwie pełne, leżące jed­ na nad drugą płetwy ogonowe. Kształt obu części jest prawie taki sam. Płetwa grzbietowa ma podwójną liczbę promieni i jest przez to dwa razy szersza od normal­ nej płetwy. Nie powinno tutaj dochodzić do pomyłek z uszkodzonymi bojownikami mającymi nacięcia w płetwie ogonowej. Do stosunku długości podaje się długość jednej płetwy. Uwaga: bojowniki o płetwach z gładkimi brzegami lub postrzępionymi płetwami (w sposób naturalny, genetycznie) podlegają takim samym kryteriom oceny. Zakłada się jednak, że płetwy grzbietowa, ogonowa i odbytowa ukształtowane są jednakowo.

www.magazynakwarium.pl


Punktacja – ocena bojowników konkursowych (przed przystąpieniem do sędziowania najbardziej doświadczeni sędziowie kwalifikują bojowniki do poszczególnych wariantów, klas i kolorów)

Temperament - do 15 punktów Ocenia się, jak reagują bojowniki po usunięciu kar­ tonowych zasłon pomiędzy akwariami (jednocześnie usuwamy od 3 do 5 zasłon – to ustala zespół sędziowski). Punkty przydziela się w zależności od szybkości, siły i wytrwałości w atakowaniu przeciwnika widziane­ go w sąsiednich akwariach (wola walki). Im bardziej opóźniona jest reakcja, im mniejsza jest porywczość, tym mniej przyznaje się punktów. Ocenia się kolektywnie. Kolor - do 25 punktów Oceniane jest równomierne rozłożenie barwy lub kilku barw na ciele i płetwach oraz wzór rysunku ryb kolorowych. Ujmuje się punkty za wady w kolorystyce i rysunku. Płetwy Płetwy muszą mieć odpowiednią wielkość w stosunku do proporcji podanych w wariantach hodowlanych. Zbyt małe lub zbyt duże, nienaturalnie unoszone płetwy wpływają na obniżenie punktów. Zmniejsza się liczbę punktów w przypadku płetw okaleczonych i nader­wanych.: r

e

k

• grzbietowa - do 10 punktów • ogonowa - do 10 punktów • odbytowa - do 10 punktów • brzuszna - do 10 punktów Wrażenie ogólne - do 20 punktów Decydujące znaczenie przy ocenie punktowej mają: kształt ciała, trzymanie płetw, wiek, estetyka (ocena za wrażenie optyczne i atrakcyjność), stopień trudności prowadzenia hodowli. l

a

m

a


edytorial

ciekawostki

wycinki

artykuły

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

relacja

Dni Akwarystyki w Muzeum Przyrody w Drozdowie Adam Karwowski Fot.: Barbara Turowska, Andrzej Kociołkowski, Adam Karwowski

W dniach 2-3 października 2010 roku miała miejsce druga edycja „Dni Akwarystyki w Muzeum Przyrody w Drozdowie”. Dyrektor Muzeum Anna Archacka powitała wszystkich zgromadzonych, a także podziękowała sponsorom, dzięki którym impreza mogła się odbyć. 48 >> 49

Pierwszego dnia (sobota) prezentowane były prelekcje o tematyce akwarystycznej. Pierwszy wykład pt. „Różnice w rozwoju zarodkowym i larwalnym wybranych gatunków pyszczaków z jeziora Malawi” wygłosił Roman Pawlak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który sprawuje opiekę merytoryczną nad drozdowskimi akwariami. Kolejnymi prelegentami byli: Adam Karwowski (Muzeum Przyrody w Drozdowie, opiekun praktyczny ekspozycji akwarystycznej) - „Gatunki ryb w Narwi i jej dorzeczu”, Teresa Grużewska (Muzeum Przyrody w Drozdowie) - „Chrzan i inne gatunki roślin w hodowli akwarystycznej”, Przemysław Karczewski (firma Aquael) – prezentacja najnowszych produktów firmy, Anna Malinowska - „Jak założyć zbiornik czarnych wód”, Andrzej Radomski (SGGW w Warszawie) - „O co2 chodzi, czy udajemy naturę”, Wojciech Górecki (firma Tropical Tadeusz Ogrodnik) - „Zastosowanie probiotyków i prebiotyków w akwarystyce, Michał Dąbrówka (www.projekttanganika.pl) - „Moje doświadczenia w hodowli ryb z jeziora Tanganika”, Krzysztof Poniewierski - „Pielęgniczki Ameryki Południowej – hodowla i rozmnażanie w akwarium” www.magazynakwarium.pl


Oprócz prelekcji wyświetlony został film „Podwodny świat starorzeczy doliny Narwi” autorstwa Piotra Kierzkowskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, nakręcony latem bieżącego roku.

Drugiego dnia (niedziela) wystąpili: Andrzej Kociołkowski (www.akwa-mania.mud.pl) - „Opieka nad akwarium z roślinami”, Zdzisław Nalepka (Górnośląskie Stowarzyszenie Akwarystyczne) - „Popularne rośliny akwariowe”, Andrzej Sieniawski (Polski Klub Miłośników Dyskowców) - „Jak dobierać w sklepie, czy u hodowcy gatunki dyskowców i żaglowców do własnej pielęgnacji”, Michał Małkiewicz (firma Tetra) - „Zapobiegać, czy leczyć?” - wykład o zapobieganiu chorobom ryb. Po zakończeniu prelekcji odbył się konkurs wiedzy akwarystycznej. Zwycięzcy zostali nagrodzeni. Odbył się także maraton filmowy, na którym wyświetlono film poświęcony wyprawie do Gujany Francuskiej telewizji Aquanet.tv. Dodatkową atrakcją imprezy była zorganizowana w dniach 1-8 października wystawa czasowa dyskowców Symphysodon aequifasciatus w pomieszczeniach ekspozycji akwarystycznej, na której swe ryby zaprezentował Rafał Mamątow – właściciel hodowli dyskowców ScorpionDiscus w Ostrołęce.


50 >> 51

ciekawostki

artykuły

wycinki

Droga Redakcjo Ma­ gazynu Akwa­rium. Zawsze służyliście mi radą i nigdy nie odmówiliście pomocy. Piszę do Was z wielkim problemem, z którym nie mogę sobie poradzić. Chodzi o sinice. Totalnie opanowały mój zbiornik. Obrastają wszystko, rośliny, korzenie, filtr, żwirek, szyby w akwarium. Próbowałem już tylu sposobów (codzienne odmulanie i zbie­ ranie mechaniczne, czyszczenie korze­ ni, wyparzałem nawet żwirek, ale to nic nie dało). One znów się pojawiają po 2 dniach i znowu oblepiają swoją galaretowatą strukturą cały zbiornik. Zbiornik jest oświetlony przez 2 świetlówki 30W (sun glo i aqua glo) przez 10 godzin dziennie. Nie prze­ karmiam rybek ani zbiornik także nie jest przerybiony. W akwarium posiadam tylko jeden filtr wewnętrzny o przepływie 750l/h. Może tu tkwi problem. Jak długo posiadam akwa­ rium, a jest to jest już 6 lat, to nigdy nie miałem takiego problemu. Nie mam pojęcia, czy przetransportowałem ten glon z jakąś zakupioną rośliną... Kupiłem już nawet Erytromycynę, bo słyszałem, że jest to skuteczny środek, ale nie chcę go stosować no bo w końcu to antybiotyk. Proszę jeśli posiadacie Państwo jakiś sposób na pozbycie się tego glonu to bardzo proszę o pomoc. Z góry Dziękuję. Czytelnik Kamil K. Szanowny Panie Kamilu, erytromycyna faktycznie jest skuteczna, ale – jak Pan słusznie zauważył – to antybiotyk i to o dość radykalnym działaniu, który spowoduje równocześnie zniszcze­ nie pożytecznej flory bakteryjnej w akwarium. Dlatego radzilibyśmy stosować go tylko w razie absolutnej konieczności jako „broń ostateczną”. Główną przyczyną pojawiania się sinic w akwarium jest nadmiar produktów przemiany materii i substancji organicznych w wodzie, a więc głównie związków azoto­

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Darek Firlej

edytorial

Sinice

wych i fosforanów. Dlatego najlep­ szym wyjściem będzie ograniczenie ich ilości do minimum (na wstępie warto zmierzyć poziom amonia­ ku, azotynów i azotanów oraz fosforanów w akwarium przy po­ mocy dostępnych w handlu testów – w prawidłowo działającym zbiorniku amoniaku, azotynów i fos­foranów nie powinno być wcale w wodzie, zaś azotany po­ winny utrzymywać się na poziomie poniżej 20 mg/l, a jeszcze lepiej 10 mg/l). Jak Pan wspomniał rzeczywiście problemem może być tutaj zbyt mało intensywna filtracja biologiczna. Najlepszym wyjściem byłoby zainstalowanie wydajnego filtra kubełkowego z dużą ilością ceramiki. Dodatkowo można wspomóc jej działanie no­ woczesnymi wkładami chemicznymi pochłaniającymi związki azotowe i fosforany produkowanymi na bazie żywicy jonowymiennej. W akwa­ rium warto również umieścić jak najwięcej roślin, zwłaszcza szybko rosnących, takich jak np. nadwódka trójkwiatowa, moczarka czy nu­ rzaniec śrubowy, które pochłaniają duże ilości związków azotowych. Do pomocy „wezwać” można również rośliny doniczkowe. Jeśli umieścimy w pobliżu akwarium dracenę czy filo­ www.magazynakwarium.pl

dendrona, warto wsunąć do wody kilka ich korzeni powietrznych. W warunkach wodnych szybko rozrosną się one, wypuszczając długie zielonkawe korzenie asymilujące działające jak prawdzi­ wy „odkurzacz” oczyszczający nasz zbiornik. Do wody można również włożyć końcówkę pędu popular­ nego pnącza – rafidofory, również wypuści ona korzenie. Ww. działania powinny skutecznie i w natural­ ny sposób wyeliminować sinice z Pańskiego akwa­rium. Gdyby jed­ nak zdecydował się Pan na użycie erytromycyny (czego raczej nie pole­ camy), proszę pamiętać o skutkach ubocznych, takich jak przejściowe dość silne prze­barwienie wody i nieprzyjemny zapach wydo­ bywający się z akwa­rium. Po za­ kończeniu kuracji należy dokonać kilku dużych, podmian wody, zastosować węgiel aktywny celem usunięcia ze zbiornika resztek me­ dykamentu oraz dodać do wody dob­rej jakości biostarter celem odbu­ dowy zniszczonej flory bakteryjnej. Mamy jednak nadzieję, że do takiego ostatecznego kroku nie dojdzie i uda się Panu pozbyć uciążliwych sinic, stosując łagodniejsze i bardziej natu­ ralne metody. Redakcja MA


Szanowny Panie Damianie, zasadniczo najlepszym i najbezpiecz­ niejszym wyjściem jest całkowity demontaż na okres zimowy wszel­ kich zbędnych w tym czasie urządzeń technicznych z oczka wodnego, ich dokładne oczyszczenie, konser­ wacja i przetrzymanie do wiosny w zamkniętym pomieszczeniu tak, aby nie narażać ich na uszkodzenie w trakcie mrozów. W przypadku pompy nie zawsze jest to możliwe ze względu na sposób jej instalacji (tak jak u Pana). Należy wtedy wyjąć pompę z wody, dokładnie ją oczyścić oraz usunąć z niej wirnik tak, aby nie rdzewiał w swojej komorze w okresie zimy. Można również wyjąć pompę z wody, okręcić ją kilkoma warstwami worków foliowych i pozostawić do Przerębel w oczku pomaga przezimować rybom

Fot.: IFP

Szanowna Redakcjo, mam może trochę śmieszne pytanie – od wiosny jestem szczęśliwym posiadaczem oczka wodnego w ogrodzie. Czy na zimę trzeba usunąć z niego sprzęt taki jak pompa, filtr i sterylizator UV? Pytam, ponieważ z pompą będzie spory prob­ lem – jej przewód zasilający został zainstalowany w taki sposób (zako­ pany pod trawnikiem), że praktycznie uniemożliwia jej demontaż. Co robić? I jeszcze jedno – czy mogę bez obaw pozostawić w moim oczku wodnym na zimę ryby? Mam nieduże stadko karasi – moje oczko ma ok. 7 metrów sześciennych wody. Z góry dziękuję za odpowiedź. Damian

Oczko zimą

wiosny na brzegu oczka (również bez wirnika). W przypadku filtra zanurzonego pod wodą należy go wyjąć, oczyścić i przetrzymać pod dachem (np. w garażu) do wiosny. Podobnie postępujemy ze steryliza­ torem. Natomiast filtr zewnętrzny można śmiało pozostawić do wiosny pod gołym niebem, ale uprzednio należy go opróżnić z wody, oczyścić i zabezpieczyć przed wilgocią, np. przykrywając kawałkiem folii. Natomiast co do pozostawienia ryb, wszystko zależy od maksymalnej głębokości jaką posiada Pański staw. Za całkowicie bezpieczne dla ryb w okresie zimy przyjmuje się oczka wodne, które mają co najmniej 120 cm głębokości. W płytszym stawie po­ zostawianie ryb na okres zimowy może być ryzykowne, zwłaszcza, jeśli nadejdą długotrwałe silne mrozy. Poza tym należy zapewnić w oczku odpowiednią wymianę gazową poprzez pozostawienie otworu w lo­ dzie. Najprostszą metodą jest zakup sztucznego, podgrzewanego przerębla lub grzałki pływającej nie pozwalającej na całkowite zamarznięcie powierz­ chni wody. Alternatywną metodą jest zainstalowanie w oczku silnego napowietrzacza lub pozostawienie

na płyciźnie niedużej fontanny za­ pewniającej stały ruch wody przy powierzchni i uniemożliwiającej tym samym jej zamarzanie. W żadnym wypadku nie zaleca się natomiast wyrąbywania zimą otworów w lodzie, bowiem towarzyszące temu dźwięki mogą spowodować ogłuszenie znajdujących się pod lodem ryb. Ryb w okresie zimowym nie należy w ocz­ku karmić (chyba, że zima będzie wyjątkowo łagodna, zaś temperatura wody będzie utrzymywać się na pozio­ mie 8°C lub wyższym – wtedy można od czasu do czasu podać małą ilość po­ karmu (niektórzy producenci oferują w tym celu specjalne karmy zimowe). Jeżeli natomiast nasz staw jest płytszy niż 120, a już na pewno 100 cm, naj­ bezpieczniejszym wyjściem jest od­ łowienie jesienią ryb i przeniesienie ich do dużego akwarium. Można ustawić je w pomieszczeniu gospodarczym, albo np. na nieogrzewanym ganku. W zbiorniku trzeba zapewnić intensywną filtrację i ogrzewanie (ak­ warium nie może zamarznąć). Ryby powinny być regularnie, ale niezbyt często karmione – również warto stosować w tym celu specjalistyczne pokarmy zimowe. Redakcja MA


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

Naskalniki to ryby niezmiernie interesujące i od dawna nie goszczące już na łamach MA. Dlatego wkrótce postaramy się przygotować obsz­ erny artykuł nt. ich hodowli w ak­ warium, zaś poniżej podajemy tylko podstawowe wiadomości. Naskalniki (Julidochromis) to oryginalne ryby z rodziny pielęgnicowatych o charakterystycz­ nym, wydłużonym kształcie za­ mieszkujące endemicznie przy­ brzeżne wody jeziora Tanganika. Ich nazwa wzięła się od preferowanego przez te pielęgnice biotopu, jakim są okolice skalistego dna. Odznaczają się one charakterystycznym kształ­

52 >> 53

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Darek Firlej

Witam ponownie! Dziękuję za wcześ­ niejsze odpowiedzi na moje listy. Tym razem chciałbym prosić o informacje nt. warunków hodowli naskalników. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam całą Redakcję!! Łukasz z Puław

produkty

Julidochromis dickfeldi

tem ciała przystosowanego do sprawnego przemykania wśród skalnych szczelin. Jest ono wyraźnie wydłużone, o niemal prostej linii brzucha i łagodnie zaokrąglonym grzbiecie opatrzonym szeroką płetwą grzbietową ciągnącą się niemal wzdłuż całej jego długości (od końca głowy po nasadę płetwy ogonowej). Dymorfizm płciowy za­ znacza się stosunkowo słabo. Obec­ nie w obrębie rodzaju Julidochromis wyróżnia się pięć gatunków. Są to: naskalnik kędzierzawy (Julido­ chromis ornatus) – dorasta do 8,5 cm długości. Odznacza się żółtym ubarwieniem z trzema podłużnymi Julidochromis malieri

Fot.: Darek Firlej

www.magazynakwarium.pl

czarnymi pasami na bokach. Górny pas u niektórych osobników przechodzi wzdłuż linii grzbie­ tu w serię regularnych czarnych plam. Płetwa grzbietowa jest żółta z ciemniejszym obrzeżeniem. Rozróżnienie płci w przypadku młodych ryb jest stosunkowo trudne. Dorosłe samce bywają nieco mniejsze od samic, poza tym różnią się tylko kształtem otworów płciowych, naskalnik Regana (J. regani) – do­ rasta do 13 cm długości. Jest nieco masywniejszy od gatunku poprzed­ niego. Wzdłuż boków ciała biegną po cztery cienkie, czarne pasy, przy czym dolny często jest częściowo zatarty. Brzuch brudnożółty. Płetwa grzbietowa ciemna z przery­ wanym, żółtym pasem i licznymi, żółtymi plamkami. Rozróżnienie płci jest trudne – dorosłe samice są większe od samców, zaś w okre­ sie poprzedzającym tarło mają wyraźnie zaokrąglone brzuchy, naskalnik Dickfelda (J. dickfeldi) – dochodzi do 11 cm długości. Ciało wydłużone, smukłe, żółte z trzema wąskimi, podłużnymi, czarnymi pasami na każdym z boków (przy czym dolny pas jest najszerszy). Szczególną ozdobą ryby jest jej wysoka i szeroka płetwa grzbietowa, żółtawa z błękitnym obrzeżeniem. Błękitne są również płetwy brzuszne i płetwa odbytowa, a także skrajne promienie płetwy ogonowej, naskalnik Marliera (J. marlieri) – dorasta do 13 cm długości. Ciało brudnożółte z regularnymi czarny­ mi rysunkami wzdłuż grzbietu i linii


Fot.: Darek Firlej

brzucha przypominającymi uło­ żone w szeregu wydłużone plamy. Płetwy piersiowe i płetwa odbytowa niebieskawe. Płetwa grzbietowa czarna z licznymi, żółtymi plamka­ mi, niekiedy żółto obrzeżona, naskalnik wężogłowy (J. transcrip­ tus) – najmniejszy z naskalników – dorasta do 7 cm długości. Posia­ da jasnożółte ciało z widocznymi na bokach trzema nieregularnymi, zlewającymi się ze sobą pasami w kolorze czarnym lub ciemno­ brunatnym. Obrzeżenia płetw grzbie­towej i odbytowej oraz płet­ wy brzuszne niebieskawe. Wszystkie naskalniki są rybami terytorialnymi i dość agresywny­ mi. Najlepszym rozwiązaniem jest nabycie grupy 4-5 młodych ryb, tak aby mogła dobrać się spośród nich para. Wpuszcza­ my je do zbiornika o długości co najmniej 80-100 cm z podłożem z grubego piasku i dekoracjami wykonanymi z płaskich kamie­ ni (łupki) tworzących rozległą, wielopoziomową, obfitującą w licz­ ne kryjówki konstrukcję. Jest to szczególnie ważne, ponieważ ryby

te należą do stosunkowo agresyw­ nych względem siebie i – w bra­ ku dostatecznej ilości kryjówek – dojdzie miedzy nimi do walk, w konsekwencji których przy życiu pozostanie najprawdopodobniej tyl­ ko najsilniejszy okaz. W akwa­rium można również posadzić rośliny, które nie są przez naskalniki uszka­ dzane. Jako dodatkowe kryjówki warto umieścić wszelkiego rodzaju rurki (np. PCV, cera­miczne), a nawet łupiny orzechów kokosowych. Woda powinna mieć temperaturę 23-25°C, odczyn w granicach 8,5-9,0 oraz być średnio twarda do twardej. Gdy spośród stada wyodrębni się para (poznamy to po tym, że zgod­ nie będzie przepędzać i trzymać w sza­chu resztę ryb), pozostałe ryby należy usunąć z akwarium. Dob­ rana para obejmuje we władanie kawałek zbiornika, wytyczając swoje terytorium. Wraz z naskal­ nikami można pielęgnować w nim inne małe tanganikańskie pielęgnice np. muszlowce. Należy wtedy pamiętać o możliwie dużym uroz­ maiceniu wystroju akwarium i za­ pewnieniu rybom znacznej ilości

kryjówek wśród kamieni i rumowisk skalnych. Uwaga! Układ dekoracji powinien pozostawać mniej więcej stały – nie należy ich przenosić ani przestawiać, bowiem naskal­ niki przyzwyczajają się do wnętrza zbiornika i źle znoszą tego typu „przemeblowania”. Z ich wykarmie­ niem nie ma większego problemu – zjadają mrożone larwy owadów oraz rureczniki, a także suche opadające na dno pokarmy. Należy pamiętać o dodatku w diecie tych ryb pewnej ilości pokarmów roślinnych. (js)

Mam trochę okrut­ ne, ale niestety, konieczne pyta­ nie. W jaki sposób możliwie najbardziej humanitarnie można uśmiercić chorą rybę? Miałam niedawno taki przypadek w akwarium i przyznaję, nie bardzo wiedziałam co robić. Marta

manitarny sposób. Absolutnie nie­ dopuszczalne jest praktykowane niekiedy (o zgrozo!) „spuszcza­ nie” chorej ryby do muszli kloze­ towej. Naukowo udowodniono, że zwierzę takie jest w stanie męczyć się nawet kilka dni, pływając w roz­ tworze ścieków. Również wysoce niehumanitarnym rozwiązaniem jest polecane dawniej wstawianie ryby w słoiku lub torebce folio­ wej do zamrażalnika aby szybko i „bezboleśnie” usnęła. Badania wykazały, że zarówno obniżona, jak i podwyższona temperatura działa na ryby bardzo stresogennie i potęguje ich cierpienie. Co zatem pozostaje? Stosunkowo najszybszą choć pozornie drastyczną metodą jest, praktykowane przez wędkarzy, ogłuszenie chorej ryby silnym cio­

sem w tył głowy mającym na celu przerwanie rdzenia kręgowego. Sposób ten jest jednak dość bru­ talny. Alternatywą są metody chemiczne. Niestety, większość preparatów do naprawdę humani­ tarnego usypiania ryb dostępna jest jedynie w gabinetach wetery­ naryjnych. Wyjątkiem jest alkohol etylowy. Wystarczy zwykła 40% wódka – należy rozrobić ją z wodą pobraną z akwarium w stosunku 1:2 (jedna część alkoholu i dwie części wody) i ostrożnie umieścić w takim roztworze chorą rybę. Uśnie ona już po kilku minutach – badania naukowe nie wykazały przy tym żadnych widocznych ob­ jawów stresu czy nadmiernego po­ budzenia. Redakcja MA

Temat eutanazji chorych ryb rzeczywiście jest przykry i trudny, jednak ich uśmiercenie często jest najzwyczajniejszą koniecznością oszczędzającą im dalszych męczarni oraz chroniącą naszą hodowlę przed rozprzestrzenianiem się choroby. Zabieg ten powinien być przeprowadzony w możliwie bezbolesny dla zwierzęcia i hu­

Julidochromis dickfeldi


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Czerwieniak dwuplamy (Hemichro­ mis bimaculatus) zamieszkuje wody zachodniej części Afryki. Osiąga do 15 cm długości (w akwarium z reguły nieco mniej). Odznacza się posiadaniem lekko wydłużonego, bocznie spłaszczonego ciała z wy­ pukłym, grzbietem i łagodnie zaokrągloną linią głowy. Poza okresem tarła ryby obu płci mają oliwkowe grzbiety, żółtobrązowe boki z zielonkawym odcieniem i żółtawe brzuchy. Wbrew nazwie, na każdym z boków ciała występują nie po dwie, a po trzy czarne plamy o różnym stopniu wyrazistości. Pierwsza z nich, za­zwyczaj w dość szerokiej żółtej obwódce, zdobi tylną krawędź pokrywy skrzelowej. Druga znajduje się nie­ mal dokładnie w połowie ciała, zaś trzecia, najsłabiej widoczna i jakby częściowo zatarta – u nasady płetwy ogonowej. Prawdziwe piękno czer­ wieniaków uwidacznia się jednak w okresie rozrodczym - boki ciał samców stają się ciemnoczerwone z bardzo licznymi, dość regularnie rozmieszczonymi lazurowoniebies­ kimi plamkami. Brzuch ma barwę nieco jaśniejszą i można zauważyć

54 >> 55

Fot.: Panamon Creel

Szanowna Redakcjo, proszę o podsta­ wowe informacje nt. Warunków pie­ lęgnacji czerwieniaków dwuplamych. Widziałem ostatnio te piękne ryby w sklepie zoologicznym i zastanawiam się, czy nadają się do mojego akwarium, Rafał

Hemichromis bimaculatus

na nim żółtawe refleksy. Płetwy grzbietowa, odbytowa i ogonowa również są usiane błękitnymi plam­ kami, ponadto na ich krawędziach występują przerywane, czarne paski. Boki ciał samic przybierają głęboką, ciemnoczerwoną barwę. Rozróżnienie płci u tych ryb poza okresem tarła wymaga pewnej wprawy. Samice posiadają łagodnie zaokrąglone, zaś samce zaostrzone końce płetwy odbytowej. Ryby obu płci różnią się też wyraźnie budową otworów płciowych, które u samic są niemal okrągłe, u sam­ ców zaś podłużne (podczas tarła uwidaczniają się u nich pokładełka służące do wydalania gamet – u sam­ ców nieco dłuższe niż u samic). Czerwieniaki należą do ryb dość agresywnych i zdecydowanie tery­ torialnych. Umieszczone w jednym zbiorniku z innymi rybami będą je Hemichromis bimaculatus

Fot.: Panamon Creel

www.magazynakwarium.pl

atakować i przepędzać. Nie dojdą do porozumienia również z przed­ stawicielami własnego gatunku. Najlepszym wyjściem jest więc ich pielęgnacja w dobranych parach. W zasadzie jedynym rozwiązaniem jest zakup kilku młodych ryb o dłu­gości 5-6 cm i oczekiwa­ nie aż dobie­rze się wśród nich para, co może potrwać, bowiem pielęgnice te dość długo decydują się na wybór partnera. Gdy posia­ damy już odpowiednią parę należy przeznaczyć dla niej oddzielny zbiornik. Wystarczy standar­ dowe akwa­rium o długości 80 cm i pojemności ok. 100 l. Jego wypo­ sażenie powinno składać się z dość jasnego oświetlenia, grzałki oraz fil­ tra. Można zastosować wydajny filtr wewnętrzny lub kaskadowy. Uwa­ ga! Wlot filtra należy zabezpieczyć gęstą gąbką (prefiltr), bowiem w prze­ciw­nym razie będzie stanowić on zagrożenie dla wykluwającego się narybku. Na dnie zbiornika należy ułożyć warstwę żwiru. Ponieważ ryby będą w nim kopać, dla ich bezpieczeństwa powinien składać się z możliwie okrągłych, niekaleczących ziaren. Część podłoża warto zabez­pieczyć przed nadmiernymi „inży­nierskimi” za­ pędami ryb, część podłoża warto obłożyć dużymi, płaskimi kamienia­


mi (przydadzą się również podczas tarła). W akwa­rium można posadzić duże, silnie ukorzeniające się i odporne rośliny takie jak większe żabienice, lotos tygrysi, strzałki, krynie. Dobrze sprawdzają się też nurzańce. Pojedyncze większe rośliny dobrze jest umieścić w niewielkich doniczkach lub też obłożyć ich podstawy kamie­niami chroniącymi przed wykopaniem przez ryby. Poza tym do akwa­ rium można wprowadzić anubiasy, bolbitis, mikrozorium oraz mchy umocowane na korzeniach czy kawałkach „lawy”. Woda powinna mieć temperaturę od 22 do 28ºC, odczyn lekko kwaśny (pH 6,5) i twardość do 12ºdGH. Bardzo ważne są jej regularne podmiany w ilości ok. 10-15% pojemności zbiornika tygodniowo. Czerwieniaki preferują pokarm pochodzenia zwierzęcego. Ich przysmakiem są dżdżownice i rosówki oraz małe, żywe rybki. Taki pokarm sprawia, że są pełne energii oraz często i bezproblemowo przystępują do

tarła, dając liczny narybek. Poza ww. pokarmami chętnie zjadają również żywe rureczniki, donicz­ kowce i larwy owadów. Wygodnym rozwiązaniem jest oparcie diety dla tych ryb na bazie mrożonek takich jak larwa ochotki, wodzienia, czarna larwa komara, rureczniki, gamma­ rus, małe krewetki, małże i ich serca, a nawet mięso wołowe, w tym po­ karmy dla paletek. Karmy sztuczne są akceptowane mniej chętnie, acz­ kolwiek, po przyzwyczajeniu, ryby przystosowują się do ich zjadania. Ryby te bardzo łatwo mnożą się w niewoli. Dobrana, dobrze odkarmiona para ryb potrafi przystępować do tarła nawet co 3-4 tygodnie. Ryby wybierają sobie najbardziej odpo­wiedni dla ich potrzeb płaski kamień, po czym dokładnie czyszczą go pyskami. W trakcie widowiskowego tarła sa­ mica złoży na nim od 200 do 500 jaj. Obydwoje rodzice bardzo troskliwie pielęgnują ikrę „napowietrzając” ją przy pomocy intensywnych ruchów płetw oraz na bieżąco usuwając niezapłodnione pleśniejące ziarna.

Opieka rodzicielska rozciąga się również na wykluwające się z ikry po ok. 48 godzinach młode rybki. Mogą one pozostawać bezpiecznie z rodzicami przez ok. 2 tygodni. Karmimy je żywym lub mrożonym drobnym planktonem (moina, mysis, solo­wiec), a nawet suchym pokarmem mięsnym dla narybku. Gdy osiągną ok. 1 cm długości należy je delikatnie odłowić i przenieść do oddzielnego, ob­ szernego akwarium z intensywną, ale delikatną filtracją wody. Obficie i często karmione młode rosną bardzo szybko lecz wybitnie nie­ równomiernie. Występuje przy tym u nich bardzo wyraźnie zjawisko kanibalizmu – naj­mniejsze sztuki mogą zostać pożarte przez bardziej wyrośnięte rodzeństwo już w wieku kilku tygodni. Dlatego zaleca się regularne sortowanie narybku pod względem wielkości tak, aby wyeliminować to zjawisko. Młode czer­wieniaki osiągają dojrzałość płciową po około 6 miesiącach, dorastając w tym czasie do mniej więcej 7 cm długości. (wp) Hemichromis bimaculatus

Fot.: Panamon Creel


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

56 >> 57

Szanowny Panie Andrzeju, to prawda, że rekin bambusowy to fascynujące zwierzę, zaś jego wyklucie się w akwarium stanowi niezapomnianą przygodę dla każdego akwarysty. Tyle tylko, że później pojawia się bardzo poważny problem z utrzymaniem go przy życiu. Samo wyklucie reki­ na z jaja nie stanowi zwykle naj­ mniejszego problemu. Zakupione jajo wystarczy umieścić w ustabi­ lizowanym, dojrzałym akwarium morskim. Przez kapsułę jajową zwykle doskonale widać znajdujący się w jego wnętrzu embrion – można nawet dostrzec jego ruchy. Wylęg następuje po 3-6 miesiącach. Często – gdy w „skorupce” jaja pojawią się pierwsze otwory, maluchowi trzeba

encyklopedia

zapowiedzi

Fot.: Jeff Whitlock

Droga Redakcjo, w jednym z archiwal­ nych numerów Maga­ zynu Akwarium natrafiłem na bardzo ciekawy reportaż dotyczący wykluwania w akwarium rekina bambusowego. Niezmiernie mnie to zainteresowało i coraz częściej myślę o zakupie jaja tego rekina. Mam niemal 400-litrowe akwarium morskie z dość typową obsadą (koralowce miękkie i twarde, krewetki, wężowidła, jeżowce, rurówki, ryby). Czy w takich warunkach możliwe jest wyklucie i utrzymanie reki­ na przy życiu? Andrzej W.

produkty

Jajo rekina

pomóc w wyjściu na świat, de­ likatnie je poszerzając. Mały rekin od początku jest doskonałym pływakiem i sprawnie porusza się po akwarium. Pierwsze co na­ leży zrobić po jego wykluciu, to uniemożliwienie mu wyskoczenia ze zbiornika – powierzchnię akwa­ rium należy przykryć gęstą kratką lub siatką plastikową. Wszelkie kominy przelewowe należy zabezpieczyć wysokimi i gęstymi grzebieniami, w przeciwnym razie szybko znaj­ dziemy w nich martwego rekina. Gdy już się z tym upo­ramy kolejnym problemem będzie wyżywienie malucha. Często jest to bardzo trudne – niektóre osobniki nie akceptują praktycznie żadnego po­ karmu i po kilku dniach po prostu

giną, inne trzeba karmić niemal na siłę, wpychając im do pyska małe ryb­ ki lub krewetki. Taka „nauka jedze­ nia” trwa często wiele tygodni. Jeżeli nawet uda nam się przezwyciężyć i ten kłopot, pozostaje pytanie, co zrobić z szybko rosnącym reki­ nem? Zwierzęta tego gatunku osiągają nawet 104 cm długości i do typo­wego domowego akwarium morskiego (a zwłaszcza rafowego, w którym szybko zrobiłyby „demolkę”) po prostu się nie nadają. Podsumowując więc, radziłbym zrezygnować z za­ kupu jaja rekina ze względu zarówno na dobro samego zwierzęcia, jak też oszczędzenie Panu niepotrzebnych kłopotów z jego „wychowaniem”. Pozostaję z poważaniem Paweł Zarzyński Chiloscyllium punctatum

www.magazynakwarium.pl


rystyki! W moim kolejnym liście chciałbym poruszyć trzy tematy, które mnie ostatnio zaciekawiły. Pytanie pierwsze doty­czy rybki akwaryjnej: neonka błękitnego. Zawsze myślałem, że ła­cińska nazwa tej rybki to Paracheirodon simulans, aż tu nagle wpadł mi wydruk z internetu, że neon błękitny to Inpaichthys kerri. Opis i cała reszta raczej się zgadza, tyl­ko zastanowiła mnie ta inna nazwa łacińska. Drugie pytanie też dotyczy neonka, ale dokładnie neonka Innesa (Paracheirodon innesi). Chodzi mi o temperaturę, która powinna być za­ chowana przy odstawianiu tarlaków do tarła. Z jednej strony wiadomo, że woda powinna być: czysta, bar­ dzo miękka i kwaśna o temperaturze 19-21°C. Czytałem też, że woda pow­ inna mieć temperaturę 23-24°C. Niby to nieduża różnica, ale chyba nie po­ winno jej być? Są też jeszcze podawane parametry 20-22°C. Biorę jeszcze pod uwagę, że np. tarlaki odstawia się przy temperaturze 22°C, a po odłowieniu rodziców po skończonym tarle temperaturę nieznacznie podnosimy do 23-24°C, bo podobno w takiej tem­ peraturze przychodzą na świat młode. Odnośnie neona Innesa mam jeszcze jedno pytanie: czy w zbiorniczku

Fot.: IFP

Serdecznie witam całą Redakcję oraz wszystkich miłośników akwa­

Paracheirodon simulans

z odłowioną parą tarlaków po­ winno delikatnie chodzić napowiet­ rzanie, czy też podłączamy je po odłowieniu tarlaków? Wiem, że neon­ ki, które nie są przeznaczone do roz­ rodu mogą pływać w wodzie twardej i np. o tem­peraturze 25°C, nie wyż­ szej, bo wysoka temperatura skraca im życie oraz, że najlepsze rezultaty osiąga się z sześciomiesięcznymi samicz­kami i o miesiąc lub dwa starszymi samcami, tyl­ko dziwi mnie ta mała, wręcz może banalna różnica w określeniu tempe­ ratury przez różne źródła. Trzecie pytanie dotyczy ryby z „Czar­ nego Lądu” o nazwie: Steatocranus casuarius, czyli gębacz hełmiasty. Szczerze mówiąc nie słyszałem jesz­ Inpaichtys kerri

cze o tej rybce. Wygląda bardzo ma­ jestatycznie i na pewno ma ciekawe zachowania, szczególnie w okresie rozrodczym. Sądząc po okazałej fotografii w ostatnim numerze, ryba ta może jest częściowym gębaczem? Zastanawiam się, czy wokół niej w naturze mogą pływać oprócz wymienionych świecików kongolań­ skich takie ryby jak np. barwniak czer­ wonobrzuchy lub czerwieniak dwupla­ my? Prosiłbym o więcej wiadomości na temat tej jakże ciekawie prezentującej się ryby, albo najlepiej o całej tej rodzinie jeżeli to tylko możliwe i nie sprawi Państwu kłopotu, bo trochę się w tym liście rozpisałem :-) (...). Serdecznie pozdrawiam całą Redakcję i oczekuję odpowiedzi na nurtujące mnie tematy. Z poważaniem Piotr M.

Fot.: Juan R. Lascorz

Szanowny Panie Piotrze, poniżej postaram się udzielić odpowiedzi na nurtujące Pana za­ gadnienia. Po pierwsze, miał Pan rację – neon błekitny to Parachei­ rodon simulans. Inaichthys kerri to zupełnie inna ryba bardzo znacznie różniąca się od niego wyglądem zwana powszechnie przez akwa­ rystów „tetrą Kerra” (nie wiem, gdzie znalazł Pan informację, że to „neon błękitny”. Aby wyjaśnić tę >>


ciekawostki

artykuły

wycinki

kwestię pozwolę sobie króciutko scharakteryzować wygląd i wymaga­ nia obydwu tych ryb. Neon błękitny (Paracheirodon simulans) występuje na terenie Wenezueli, Kolumbii i Brazylii w górnym odcinku Orinoko i Rio Negro. Dorasta do 3,5 cm długości. Przypomina neona czer­ wonego, ale lśniący pasek na jego boku jest nieco bardziej niebieski. Czerwona dolna smuga jest znac­ znie mniej wyraźna i w okolicach brzucha bywa niemal niewidocz­ na. Samce są nieco mniejsze i smuklejsze od samic. Rybki te należą do zgodnych i towa­ rzyskich. Należy trzymać gromadkę złożoną z co najmniej 6 sztuk. Zbiornik powinien być niezbyt silnie oświetlony i częściowo porośnięty miękkolistnymi roślinami, np. cie­ nioznośnymi gatunkami mchów. Temperatura wody powinna utrzymywać się na poziomie 23-27ºC, pH 5,0-6,5 zaś twardość nie przekraczać 8ºn. Pożądany jest dodatek garbników. Neony błękitne są stosunkowo płochliwe i trudno się aklimatyzują. Trzeba im, zwłaszcza w początkowym okresie, zapewnić spokój i obfitość kryjówek.

58 >> 59

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Frank Panis

edytorial

Nematobrycon palmeri

Tymczasem tetra Kerra (Inpaich­ thys kerri) pochodzi ze środkowej części dorzecza Amazonki. Dorasta do 5 cm długości i pod względem wyglądu zdecydowanie bardziej przypomina tetrę cesarską (Nama­ tobrycon palmeri) niż neony. Jej ciało jest bocznie spłaszczone, oliwkowobrunatne z szerokim, czarnym pasem ciągnącym się od pyska, poprzez oko wzdłuż linii bocznej aż do centralnej części nasady płetwy ogonowej. W zasa­ dzie z neonami łączy ten gatunek tylko jedno – u dorosłych samców powyżej wspomnianego czarnego pasa ciągnie się niezbyt wyraźna, błękitna, opalizująca smuga. Samice Paracheirodon innes

Fot.: Darek Firlej

www.magazynakwarium.pl

ubarwione są znacznie skromniej i mają nieco krótsze płetwy grzbie­ towe. Tetra Kerra również powinna być pielęgnowana w grupach składających się z co najmniej 6-8 osobników. Zbiornik dla niej należy przygotować podobnie jak dla neonów, a więc lekko zacieniony i z pewną ilością delikatnych roślin. Woda powinna mieć temperaturę 24-27ºC, pH 6,5-7,5 i twardość poniżej 10ºn. Pożądany jest do­ datek garbników. Jak wynika z powyższego obydwa wymienione gatunki (a więc neona błękitnego i tetrę Kerra) z powodzeniem można więc pielęgnować wspólnie w jednym akwarium. Co do drugiego pytania, to dla jego wyjaśnienia należy przybliżyć natu­ ralny biotop neonów Innesa oraz mechanizm stymulujący te ryby do tarła. Otóż żyją one w niewiel­ kich strumykach płynących pod zwartym okapem dżungli w górnej części dorzecza Amazonki. Strumie­ nie te niosą stosunkowo chłodną jak na tamte rejony wodę (zwykle po­ dawana jest temperatura 20-21°C) spływającą z gór. Praktycznie nie ma w nich roślin (jest po prostu za ciemno) za to wypełniają je butwiejące liście, gałęzie i inne szczątki organiczne. Z powodu ubo­ giego podłoża mineralnego woda jest niemal zupełnie pozbawiona soli, a więc bardzo miękka, co do­


datkowo potęgują uwalniane do niej związki humusowe nadające jej zdecydowanie kwaśny odczyn. Warunki te nieznacznie zmieniają się w porze deszczowej, nadejście której dla większości ryb amazońskich stanowi naturalny sygnał do tarła. Po prostu – w podnoszącej się gwałtownie wodzie topi się mnóstwoowadów stanowiących źródło wartościowego pokarmu, pojawia się też więcej drobnych bezkręgowców wodnych gwaran­ tujących naryb­kowi wyży­wienie. Padający deszcz, mieszając się z wodą ze strumieni sprawia, że staje się ona cieplejsza (deszczówka ma wyższą temperaturę niż niesiona z gór woda) oraz jeszcze bardziej miękka. Takie też warunki należy zapewnić tarlakom w akwarium. Osobiście radziłbym przygotować dla nich niewielki, zdezynfekowany zbiornik z podłożem z dobrze przemytego piasku lub żwiru, obsadzony kilko­ ma delikatnymi roślinami (dobrze sprawdza się kłębek wypłukanego i zdezynfekowanego w roztworze nadmanganianu potasu mchu jawajskiego). Woda powinna być ide­ alnie czysta od razu o temperaturze 23-24ºC i pH 6,2-6,8. Najlepiej, jeżeli twardość wody utrzymuje się na

poziomie 1-2ºn (należy użyć wody destylowanej lub przefiltrowanej przez filtr odwróconej osmozy). Należy też wzbogacić ją w garbniki (wyciąg z torfu). Oświetlenie po­ winno być stosunkowo słabe. Do tak przygotowanego zbiornika wpusz­ czamy parę młodych ryb (najlepiej, aby same dobrały się one ze stada), uprzednio ją aklimatyzując do nieco wyższej niż w zbiorniku ogólnym temperatury i niższej twardości (akli­matyzacja powinna przebiegać podobnie jak przy zakupie nowych ryb, a więc umieszczamy je w nie­ wielkim naczyniu z wodą z akwarium ogólnego i kilkakrotnie dolewany do niego porcje wody z kotnika – następnie delikatnie odławiamy je siatką i przenosimy do zbiornika tarliskowego). Do tarła dochodzi zwykle późnym wieczorem lub nad ranem. Samica składa 100-200 nie­ wielkich jaj. W tym momencie tarlaki należy odłowić i zaciemnić zbiornik. Narybek wylęga się po jednej dobie, ale dopiero po dalszych 5-6 dniach zaczyna aktywnie pływać w poszu­ kiwaniu pokarmu. Należy wtedy stopniowo rozjaśnić akwarium i za­ cząć podawać mu pierwotniaki, a po 5-7 dniach świeżo larwy solowca. W zbiorniku trzeba utrzymywać

czystość i stabilne warunki, bowiem młode są bardzo wrażliwe na wahania parametrów wody. Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić Pańskie wątpliwości. Polemizowałbym jeszcze z podaną przez Pana temperaturą, w której można przetrzymywać neony In­ nesa poza tarłem. Sądzę, że 25°C to dla nich zdecydowanie za dużo. Wielo­krotnie przekonałem się, że w niższych temperaturach ryby te funkcjonują znacznie lepiej, zaś długość ich życia jest większa. Jeżeli w akwarium ogólnym utrzy­ mujemy temperaturę na poziomie 25°C zamiast neonów Innesa lepiej zdecydować się na neony czerwone lub opisane wyżej neony błękitne. Trzecie pytanie dotyczyło gębaczy hełmiastych (Steatocranus casu­ arius). Ponieważ zależało Panu na szczegółowych informacjach o tych ciekawych i oryginalnych rybach w którymś z najbliższych numerów MA postaramy się zamieścić obszerny artykuł na ich temat. Teraz nadmienię tylko, że rzeczywiście mają one bar­ dzo interesujące zachowania rozrod­ cze, choć nazwa „gębacz” w ich przy­ padku jest nieco myląca. Pozostaję z poważaniem Paweł Zarzyński Steatocranus casuarius

Fot.: IFP


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Harry Erhardt , Daniel Knop

“Corals – Indo-Pacific field guide”

60 >> 61

Poszczególne grupy zwierząt mogą fascynować ludzi uprawiających znacznie różniące sie od siebie hobby. Podobnie jest w przypadku organizmów morskich. Zamieszkujące dna oceanów koralowce, skorupiaki czy ryby pasjonują na równi nas – akwarystów – jak i miłoś­ ników nurkowania. Wielu amatorów podwodnych wycieczek oddaje się im bez reszty właśnie ze względu na możliwość bezpośredniego obcowania w głębinach z niezwykłymi formami życia. Niektórym z nich bierne przyglądanie się zwierzętom jednak nie wystarcza i chcieli­ by dowiedzieć się o nich czegoś więcej w tym nauczyć się je poprawnie rozpoznawać. Specjalnie dla nich powstały więc książki, będące rodzajem podwodnych przewod­ ników po okazach morskiej fauny. Dzisiaj chciałbym zaprezentować Czytelnikom MA jeden z nich – książkę autorstwa Harry’ego Erhardta i Daniela Knopa pt. “Corals – Info-Pacific field guide”. Wbrew pozorom, jest ona nie­ zmiernie przydatna nie tylko dla osób zajmujących się nurkowaniem w oceanach, ale również dla posiadaczy domowego akwarium rafowego. W przewodniku tym w przystępny sposób zaprezen­ towano i opisano bezkręgowce należące do rzędów: Gor­ gonaria, Stolonifera, Alcyonaria, Helioporacea, Pennatula­ cea, Scleractinia, Actiniaria, Corrallimorpharia, Zoantharia, Ceriantharia, Antipatharia, Filifera i Capitata. Ich przegląd rozpoczyna krótki ogólny opis koralowców wraz z zapre­ zentowaniem najważniejszych cech wyglądu, po których można je rozpoznać. W obrębie każdego rzędu umiesz­ czono jego syntetyczny opis, jak również opisy głównych należących do niego podrzędów i rodzin. Następnie – przy każdej rodzinie – zaprezentowane zostały najpospolitsze oraz najciekawsze należące do niej gatunki. W opisach tych nie ma co prawda porad na temat ich hodowli w wa­ runkach akwariowych, ale za to w przystępny sposób ujęte zostały cechy umożliwiające ich szybkie i poprawne oznaczenie na podstawie cech zewnętrznych. Podane zostały maksymalne osiągane przez dany gatunek rozmia­ ry, najczęściej spotykane kształty, kolory, a także cechy szczególne ułatwiające identyfikację. Opisano również ty­ powe miejsca występowania każdego z koralowców. Opisy ilustrowane są fantastycznymi, wykonanymi w środowisku naturalnym fotografiami tych stworzeń. Każda fotografia została opatrzona podpisem z miejscem jej wykonania, tak więc prezentuje konkretne populacje koralowców zamieszkujących określone rejony świata. W przypadku

gatunków tworzących liczne formy barwne lub szczegól­ nie popularnych fotografii jest więcej tak, aby pokazać ich naturalną zmienność i różnorodność. W książce tej znaleźć można również „koralowe” cieka­ wostki w tym stricte akwarystyczne porady. Jako „wstaw­ ki” pomiędzy opisami poszczególnych grup koralowców znajdują się tam bowiem praktyczne zalecenia dotyczące np. rozmnażania korali miękkich poprzez odcinanie „szcze­ pek” i przytwierdzanie tych ostatnich do podłoża. Można również poczytać o presji wywieranej przez człowieka na koralowce i zmianom zachodzącym w ich konsekwencji w naturalnych ekosystemach zamieszkałych przez te orga­ nizmy. Dowiemy się wreszcie co nieco o hodowli koralow­ ców na specjalnych farmach, obejrzymy je pod mikro­ skopem, odwiedzimy najsłynniejsze rafy koralowe oraz poznamy tajniki rozmnażania korali w naturze oraz – natu­ ralnych wrogów tych bezkręgowców. Książkę Harry’ego Erhardta i Daniela Knopa polecić można wszystkim miłośnikom akwarystyki morskiej. Na jej kartach znaleźć można bowiem setki gatunków i odmian koralowców, z których bardzo wiele bywa hodowanych w akwariach morskich. Prezentowane na pochodzących z natury fotografiach osobniki często dość znacznie różnią się od okazów obserwowanych w niewoli. Niemniej dzięki temu można przekonać się, jak powinny wyglądać w op­ tymalnych dla siebie warunkach. Książkę tę można przy tym traktować jako swoisty atlas i klucz do oznaczania ko­ ralowców. Warto zapoznać się z nią wreszcie dlatego, by przekonać się o niezwykłej bioróżnorodności tych pięknych i fascynujących bezkręgowców. Polecam ją również wszys­ tkim tym, którzy noszą się z zamiarem założenia akwarium morskiego, ale nie są jeszcze ostatecznie przekonani do tego pomysłu. Jestem pewien, że już samo jej przekartkowanie i obejrzenie fotografii bajecznie kolorowych korali z rodza­ ju Fungia, Acropora czy Seriatopora w mgnieniu oka roz­ wieje ich wszelkie wątpliwości. Paweł Zarzyński

www.magazynakwarium.pl


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Zestaw AQUAEL NANO REEF nagrodzony! AQUAEL z dumą informuje, że niedawno wprowadzone na rynek zestawy AQUAEL NANO REEF zostały wyróżnione nagrodą GRAND PRIX prestiżowych Międzynarodowych Targów Zoologicznych ZOOMARKET, które odbyły się w Warszawie w dniach 10-12 września br. Przypominamy, że AQUAEL NANO REEF to nowoczesne, kompletne zestawy akwa­riowe przeznaczone do zakładania i pielęgnacji miniaturowej rafy kora­ lowej. Każdy z nich składa się z kompaktowego zbiornika akwariowego w kształcie kostki (tj. zbliżonego do sześcianu), wydajnego modułu filtracyjnego w postaci filtra przelewowego oraz specjalistycznej lampki zawierającej podwójny moduł ECOLIGHT (2x11W). Akwarium posiada niebieską tylną szybę zapewniającą naturalne tło i sprawiającą wrażenie głębi optycznej. Filtr przelewowy VERSAMAX gwarantuje jednocześnie krystaliczną czystość wody oraz jej silną cyrkulację niezbędną dla wielu zwierząt morskich. Moduły ECOLIGHT zapewniają bardzo silne oświetlenie (22 W) wystarczające do pielęgnacji nawet wymagających gatunków koralowców. Ochronna szyba nakrywowa zabezpiecza wnętrze zbiornika i uniemożliwia wyskakiwanie zwierząt. Zestaw jest dostępny w dwóch rozmiarach 25x25x30 cm (20l) oraz 30x30x35 cm (30l) oraz w dwóch kolorach lampki, filtra i narożników: czarnym lub – to nowość! - białym. Do uruchomienia zestawów AQUAEL NANO REEF wystarczy niewielki fragment żywej skały, odrobina piasku koralowego oraz odpowiednio przygotowana słona woda. Założone w nich akwaria doskonale nadają się do pielęgnacji niewielkich koralowców, drobnych krabów i krewetek, a nawet najmniejszych ryb morskich. Są nieskomplikowane i proste w obsłudze polegającej na regularnym czyszczeniu i podmianach wody. Stanową idealne i tanie rozwiązanie pozwalające w prosty sposób dołączyć do grona entuzjastów akwarystyki słonowodnej. (pz)

62 >> 63

Dekoracje do krewetkariów AQUADECORIS - estetyczne i funkcjonalne Krewetki, miniaturowe raczki czy drobne ryby żyjące w okolicach dna takie jak np. kiryski zbrojniki albo piskorki są częstymi mieszkańcami akwariów słodkowodnych. Zwierzęta te bywają niekiedy traktowane jako „służby sanitarne” oczyszczające podłoże z resztek pokarmu oraz oryginalna „dekoracja” zbiornika. Nie wolno jednak zapominać, że mają one swoje specy­ficzne potrzeby, które – dla zapewnienia im dobrego samopoczucia – bezwzględnie muszą zostać spełnione. Jedną z nich jest konieczność zapewnienia tym dość płochliwym z natury stworzeniom możliwie dużej liczny kryjówek, w których mogłyby się chować, co daje im poczucie bezpieczeństwa. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, firma AQUAEL proponuje hodowcom ryb i bezkręgowców strefy przydennej unikalne dekoracje linii AQUADECORIS. Są to ozdoby ceramiczne przeznaczone specjalnie do zbiorników z krewetkami, rakami oraz zbrojnikami i innymi rybami prowadzącymi skryty tryb życia. Zapewniają zwierzętom możliwość swobodnego ukrycia się. Ich stonowane kolory i naturalne kształty sprawiają, że doskonale wtapiają się w wystrój zbiornika. Są niezastąpione zwłaszcza w rozmnażaniu krewetek wielkoramiennych (doskonała kryjówka dla młodych okazów chroniąca je przed apetytem agresywnych, dorosłych krewetek), podczas linienia raków (zapewnia bezpieczne schronienie do czasu aż nowy pancerz stwardnieje i nabierze niezbędnej odporności) oraz zbrojników (idealne miejsce do składania ikry nawet przez wymagające gatunki tych ryb pochodzące z importu). Staranne wykonanie gwarantuje im trwałość, zaś specjalna, porowata powierzchnia ułatwia porastanie glonami nadającymi im naturalny wygląd i stanowiącymi pokarm wielu krewetek i zbrojników. Odpowiednio opracowany i prze­ badany skład chemiczny sprawia, że nie wpływają na parametry wody i są łatwe w czyszczeniu. Dostępne są trzy modele o różnych kształtach zależnych od preferencji hodowcy. Ich niewielkie rozmiary sprawiają, że można stosować je zarówno w większych zbiornikach, jak i krewetkariach i innych rodzajach nanoakwariów. (pz)

www.magazynakwarium.pl


CICHLID CARNIIVORE (MEDIUM / SMALL) PELLET Wysokobiałkowy, pływający granulat przezna­ czony do codziennego karmienia średnich i dużych gatunków mięsożernych pielęgnic, np.: Astronotus ocellatus, Copadichromis borleyi, Cyphotilapia frontosa; oraz młodych i mniejszych gatunków mięsożernych pielęgnic, np: Cyphotilapia afra, Placidochromis electra, Hemichromis bimaculatus. Wysoki poziom dobrze przyswajalnego białka korzystnie wpływa na wzrost i rozwój ryb, a obecna w pokarmie astaksantyna wraz z innymi karotenoidami intensyfikuje ich barwy, jest też niezbędna do prawidłowego prze­ biegu dojrzewania i rozrodu ryb. Zastosowana w produkcji granulatu technologia HTST zapewnia bardzo wysoką przyswajalność składników odżywczych oraz bezpieczeństwo biologicz­ ne produktu. Wyjątkowa hydrostabilność spra­ wia, że granulat niezwykle długo zachowuje swoją strukturę w wodzie, nie brudząc jej i nie uwalniając do wody cennych składników pokarmowych. CICHLID CARNIVORE dostępny jest w dwóch rozmiarach: dla młodych i dorosłych pielęgnic, co pozwala dostosować pokarm do wielkości ryb. Ryby karmione regularnie granulatem CICHLID CARNIVORE doskonale rosną i chętnie przystępują do tarła.

CICHLID HERBIVORE (MEDIUM / SMALL) PELLET Roślinny, pływający granulat przeznaczony do codziennego karmienia średnich i dużych gatunków roślinożernych pielęgnic, np.: Uaru amphiacanthoides, Vieja maculicauda, Vieja bifasciata; oraz młodych i mniejszych gatunków roślinożernych pielęgnic, np.: Simochromis diagramma, Pseudo­tropheus demasoni. Pokarm może być podawany także średnim i dużym gatunkom pielęgnic wszystkożernych, takim jak np.: Archocentrus sajica, Aequidens rivulatus, Heros severus; oraz młodym i małym gatunkom tych pielęgnic, np.: Astatotilapia burtoni, Pelvicachromis taeniatus, Aulonocara spp. Zrównoważony poziom błonnika oraz substancje czynne zawarte w spirulinie wpływają korzystnie na pracę długiego przewodu pokarmowego, zapobiegając zaparciom i ich groźnym dla zdrowia ryb skutkom. Obecne w pokarmie naturalne karotenoidy pochodzące między innymi ze spiruliny, szpinaku i specjalnie spreparowanej młodej lucerny intensyfikują barwy ryb oraz korzystnie wpływają na prawidłowy przebieg dojrzewania i rozrodu. Zastosowana w produkcji granulatu technologia HTST zapewnia bardzo wysoką przyswajalność składników odżywczych oraz bezpieczeństwo biologiczne produktu. Wyjątkowa hydrostabilność sprawia, że granulat niezwykle długo zachowuje swoją strukturę w wodzie, nie brudząc jej i nie uwalniając do wody cennych składników pokarmowych. CICHLID HERBIVORE dostępny jest w dwóch rozmiarach: dla młodych i dorosłych pielęgnic, co pozwala dostosować pokarm do wielkości ryb. Ryby karmione regularnie granulatem CICHLID HERBIVORE doskonale rosną i chętnie przystępują do tarła.


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Koralowce miękkie W bieżącym wydaniu „Encyklopedii” będziemy kontynuować rozpoczętą w poprzednim numerze MA tematykę koralow­ ców miękkich. Przedstawimy dalsze gatunki tych zwierząt, zarówno bezproblemowe w pielęgnacji, jak i takie, których utrzymanie przy życiu wymaga sporej wprawy i umiejętności.

Sinularia dura

Capnella spp.

Fot.: Al Ulrich

Fot.: Al Ulrich

Rozmieszczenie

Szeroko rozsiedlona w Ocenie Indyjskim i Oceanie Spokojnym. 64 >> 65

Opis

Rozmieszczenie

Charakterystyczny koralowiec tworzący liściowate struk­ tury skupione w kielichowate twory. Barwa plechy żółta do szarawej. Niezbyt wysoki, w korzystnych warunkach roz­ rasta się na boki, powiększając powierzchnię kolonii.

Ocean Indyjski i Ocean Spokojny, należy do naj­ pospolitszych koralowców.

Odżywianie

Odżywia się dzięki obecności zooksantelli – w akwa­ rium nie wymaga dokarmiania. Uwagi

Opis

Formuje drzewkowate twory z „gałązkami” pokrytymi drobnymi, frędzelkowatymi polipami. Barwa plechy jest zwykle żółtawa lub jasnobrunatna. Koralowce te są bardzo wrażliwe na dotyk. Poruszone błyskawicznie chowają polipy i kurczą się.

Oryginalny, łatwy w hodowli koralowiec miękki. W ak­ warium należy zapewnić mu możliwie silne oświetlenie (w głębszych zbiornikach powinno się umieszczać go bliżej powierzchni wody) konieczne dla prawidłowej pracy zooksantelli. Przepływ wody powinien być umiar­kowany do silnego.

Odżywianie

Rozmnażanie

Nieskomplikowany w utrzymaniu koralowiec miękki, wymaga silnego oświetlenia i umiarkowanego ruchu wody. W korzystnych warunkach rozrasta się bardzo szybko, tworząc okazałe kolonie.

Bardzo łatwe poprzez fragmentację plechy. Odłamany kawałek „liścia” wystarczy przymocować do niewielkiego kawałka skały lub sztucznej podstawki np. przy pomocy wykałaczki i gumki recepturki. Do „sadzenia” tego gatunku można również zastosować grube igły do strzykawek (nr 12) z nałożonym na nie kawałkiem gumy dociskającej szczepkę, podobnie jak stosuje się w przypadku „przesa­ dzania” grzybowieńców.

Samożywne dzięki obecności zooksantelli, niewyklu­ czone jednak, że uzupełniają dietę, filtrując z wody drobny plankton i związki organiczne. W akwarium nie wymagają dodatkowego dokarmiania. Uwagi

Rozmnażanie

Łatwe, za pomocą „szczepek” powstających z odcina­ nych „gałązek” przymocowywanych do podłoża np. za pomocą gumki i wykałaczki.

www.magazynakwarium.pl


Klyxum spp.

Fot.: Paul Gerhard Rohleder

Rozmieszczenie

Tropikalne rejony Oceanu Indyjskiego i Oceanu Spo­ kojnego. Opis

Okazałe koralowce tworzące rozległe, drzewkowate struktury pokryte bardzo gęstymi parzydełkami. W sprzyjających warunkach rozwijają się w duże kolonie. Odżywianie

Korzystają z produktów zooksantelli, uzupełniając jadłospis mikroplanktonem i rozpuszczonymi wodzie substancjami organicznymi. W akwarium nie wymaga specjalnego dokarmiania. Uwagi

Bardzo odporne i szybko rosnące koralowce doskonałe dla początkujących akwarystów. Wymagają

silnego oświetlenia i umiarkowanego ruchu wody. Wrażliwe na gwałtowne zmiany parametrów wody, a zwłaszcza jej zasolenia. W akwarium należy stosować filtrację przez niewielką ilość węgla aktywnego, aby na bieżąco usuwać z wody produkowane przez nie substancje toksyczne oraz powstrzymujące wzrost innych koralowców. Rozmnażanie

Bezproblemowe. Od rozrośniętego osobnika należy odciąć żyletką lub skalpelem pojedynczą, kilkucen­ tymetrowej długości „gałązkę” i przebić jej podstawę wykałaczką. Wykałaczkę przymocowujemy następnie za pomocą gumki recepturki do kawałka żywej skały lub sztucznej, ceramicznej podstawki tak, aby dobrze przylegał do niej płaszczyzną odcięcia. W ciągu kilku tygodni „szczep­ka” przyrasta mocno do podłoża i wte­dy gumkę oraz wykałaczkę można ostrożnie usunąć.


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Anthelia sp.

Fot.: Jun Tagama

66 >> 67

Rozmieszczenie

Uwagi

Zamieszkują tropikalne obszary Oceanów Indyjskiego i Spokojnego.

Nieskomplikowane w uprawie koralowce miękkie dos­ konale nadające się do zbiorników początkujących hobbystów. Należy umieszczać je w dość silnym oświetleniu i w umiarkowanym przepływie wody. W dobrych warunkach rosną bardzo szybko, pokrywając skały zwartym łanem (niekiedy rozwijają się tak szybko, że stają się swoistym „chwastem akwario­ wym”). Można spróbować przymocować je do tyl­ nej szyby akwarium (np. dociskając kawałkiem skały) – przy odrobinie szczęścia koralowiec „wejdzie” na szybę i zacznie ją obrastać, tworząc malownicze, żywe tło.

Opis

Tworzą gęste łany składające się z polipów przypominających „kwiaty” osadzone na długiej „łodyżce” (do kilkunastu cm wysokości). Każdy „kwiatek” okolony jest koroną z pierzastych „płatków”. Ubarwienie zmienne od żółtawego po jasnobrunatne. Odżywianie

Koralowce te posiadają zooksantelle i są samowystar­ czalne pod względem pokarmowym. Poza tym odżywiają się również zawiesiną organiczną rozpuszczoną w wodzie, jednak w akwarium nie wymagają specjal­ nego dożywiania.

Rozmnażanie

Bardzo łatwe – od rozrośniętej kolonii należy oddzielić grupę polipów i przymocować je np. za pomocą wykałaczki i gumki recepturki do kawałka skały lub sztucz­nej podstawki. do której wkrótce przyrosną.

www.magazynakwarium.pl


Sarcophyton spp.

Fot.: Nevit Dilmen

Rozmieszczenie

Uwagi

Ocean Indyjski i Ocean Spokojny – jedne z naj­ pospolitszych w naturze koralowców miękkich.

Jedne z najpospolitszych i najczęściej hodowanych w akwariach koralowców miękkich, doskonale znane nawet początkującym miłośnikom akwarystyki mor­ skiej. Bezproblemowe w pielęgnacji – wymagają umiesz­czenia w dobrze oświetlonym miejscu przy umiar­kowanym przepływie wody..

Opis

Niezwykle charakterystyczne, łatwe do rozróżnienia koralowce o sylwetce przypominającej grzyba. Na mięsistej „nodze” rozpościera się szeroki „kapelusz”, którego powierzchnia pokryta jest setkami polipów różniących się kształtem w zależności od gatunku, jaki reprezentują. Największe okazy są w stanie osiągać średnicę ponad 100 cm. Ubarwienie szarawe, żółtawe lub brunatne, znacznie rzadziej zielone (te ostatnie są najbardziej poszukiwane i osiągają najwyższe ceny). Odżywianie

Gatunek samożywny posiadający zooksantelle. Chętnie uzupełnia swą dietę poprzez wychwytywanie z wody przez polipy drobnego planktonu i niesionych wraz z nią substancji organicznych.

Rozmnażanie

Wegetatywne poprzez tworzenie młodych osob­ ników u podstawy dorosłego okazu. Możliwe również rozmnażanie poprzez fragmentację plechy – dużego osobnika wystarczy rozciąć na pół aż do podstawy skal­ pelem lub żyletką i umieścić w rozcięciu np. kawałek skały tak, aby koral nie mógł się z powrotem zespolić – po pewnym czasie z obydwu kawałków uformują się kompletne osobniki. Jeszcze innym sposobem (choć nieco ryzykownym) jest pocięcie rozrośniętego okazu na fragmenty i przymocowanie ich do skał przy pomocy wykałaczek i gumek recepturek.


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Nephthyigorgia spp.

Fot.: Nick Hobgood

68 >> 69

Rozmieszczenie

Występuje w ciepłych obszarach Oceanu Indyskiego i Oceanu Spokojnego. Opis

Wyjątkowo oryginalny koralowiec miękki z racji swego wyglądu nazywany często „ręką diabła” (ang. „devil’s hand”). Tworzy niewielkie, krzaczkowate struktury o charakterystycznie ułożonych gałązkach przypominających rozcapierzone palce. Powierzchnia plechy jest biaława, żółta, pomarańczowa, różowa do czerwonej. Na tym tle są doskonale widoczne liczne białawe polipy. Całość przypomina pędy niektórych kaktusów z misternymi, delikatnymi kolcami. Odżywianie

Koralowiec ten nie posiada zooksantelli (zalicza się do gatunków niefotosyntetycznych). W naturze odżywia się wychwytywanym z wody najdrobniejszym plank­ tonem oraz rozpuszczonymi substancjami organicz­

nymi. W akwarium wymaga bardzo częstego (min. 2-3 razy dziennie) regularnego karmienia dużymi ilościami mrożonek, takich jak moina, czerwona wrotka, zielony i czerwony plankton, ikra ryb, itp. Utrzymanie go w dobrej kondycji przez dłuższy czas jest raczej trudne. Uwagi

Gatunek ten bywa sporadycznie importowany m.in. z Indonezji. Jego pielęgnacja w akwarium jest bardzo trudna m.in. z powodu opisanych wyżej wymagań po­ karmowych. Wymaga specjalnego akwarium z dość silnym ruchem wody niosącej substancje odżywcze. Wyłącznie dla bardzo zaawansowanych miłośników korali niefotosyntetycznych. Nie nadaje się do typo­ wego zbiornika rafowego. Rozmnażanie

Brak danych – prawdopodobnie nie mnoży się w akwa­ rium.

www.magazynakwarium.pl


Dendronephthya spp.

Fot.: Nick Hobgood

Rozmieszczenie

Odżywianie

Ciepłe obszary Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, w naturze bardzo pospolity, tworzy olbrzymie kolonie o średnicy nawet ponad 2 m. Często zasiedla obrzeża rafy, zwieszając się malowniczo ze skał.

Jak Nephthyigorgia spp., ale jeszcze trudniejsza do wykarmie­ nia. Pokarm powinien być podawany niemalże w sposób ciągły. Najlepiej sprawdzają się żywe kultury zoo- i fitoplanktonu.

Opis

Koralowiec ten – z racji na bardzo duże wymagania pokar­ mowe jest nadzwyczaj trudny do utrzymania w akwarium. W żadnym wypadku nie nadaje się dla początkujących akwa­ rystów ani do standardowego zbiornika rafowego. Próby jego pielęgnacji powinni podejmować jedynie najbardziej wy­ trawni miłośnicy koralowców, którzy będą w stanie zapewnić mu specjalne akwarium i odpowiednią ilość pożywienia.

Wyjątkowo piękny koralowiec miękki tworzący gałązkowate struktury pokryte drobnymi, przy­ pominającymi szpilki drzew iglastych polipami (u nasady każdego polipa rzeczywiście znajduje się igiełkowaty skleryt mający stanowić jego ochronę). Dzięki rozbudowanej sieci kanałów gastralno-wasku­ larnych Dendronephthya jest w stanie bar­dzo szyb­ ko zmieniać swe rozmiary poprzez chłonięcie lub wypompowywanie wody. Koralowce te występują w naj­rozmaitszych kolorach: od białawych, szara­wych, poprzez brązowawe, żółte po czerwone, fioletowe i niebieskie.

Uwagi

Rozmnażanie

W oceanie sprawnie rozmnażają się na drodze bezpłciowej poprzez tworzenie naturalnych „sadzonek” z oddzielających się grup polipów; w akwarium szansa na rozmnożenie tych koralowców jest raczej niewielka.


, TABLICA OGŁOSZEn Eliminacje do II edycji Konkursu Wiedzy Akwarystycznej PRIMUS INTER PARES zakończone!

70 >> 71

u Wiedzy Akwarystycznej PRIMUS INTER PARES 2010 organi­ Informujemy, że 23 października 2010 odbyły się eliminacje do II edycji Konkurs ym powodzeniem i do eliminacji przystąpiła rekordowa ilośc uczestników zowanego przez firmę AQUAEL. Konkurs cieszył się w tym roku wyjątkow o Finału). Do Wielkiego Finału Konkursu zakwalifikowanych zostało (organizator konkursu ma podać szczegółowe dane co do frekwencji podczas Wielkieg Warszawie w Auli 2 budynku Wydziału Medycyny Weterynaryjnej w r. 50 osób. Przypominamy, że Wielki Finał Konkursu odbędzie się 4 grudnia 2010 tor zwraca się do wszystkich uczestników z prośbą o przybycie na miejsce Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego przy ul. Ciszewskiego 8. Organiza zenia tożsamości i wypełnionego formularza konkursowego (uwaga! osoby o godz. 11.45 oraz zabranie ze sobą dokumentu ze zdjęciem w celu potwierd w finale!). Test finałowy będzie miał formę podobną jak test eliminacyjny, nie posiadające ze sobą ww. dokumentów nie zostaną dopuszczone do udziału następujących dziedzin akwarystyki: pytania 1-5 - historia i produkty firmy tzn. będzie składał się ze 100 pytań o charakterze testu wyboru dotyczących 11-40 - akwarystyka morska, pytania 41-100 - akwarystyka słodkowodna. AQUAEL, pytania 6-10 - historia akwarystyki w Polsce i na świecie, pytania w A, B, C, D, zaznaczając jeden z nich na dołączonej karcie wyników. Prawidłową odpowiedź trzeba będzie wybrać spośród czterech możliwych wariantó wynosił będzie 60 minut od mometu jego rozpoczęcia. Ogłoszenie wyników Prawidłowa będzie zawsze tylko jedna z odpowiedzi. Czas na wypełnienie testu .00. Przypominamy, że nagrodami w konkursie są: I miejsce - bon Konkursu oraz wręczenie nagród jego zwycięzcom odbędzie się ok. godz. 13.30-14 1000 zł, IV miejsce - bon o wartości 500 zł, V miejsce - bon o wartości o wartości 3000 zł, II miejsce - bon o wartości 2000 zł, III miejsce - bon o wartości w firmy AQUAEL w dowolnym sklepie zoologicznym na terenie całej 300 zł, VI-X miejsce - bon o wartości 200 zł [są to bony pieniężne na zakup produktó w w sieci sklepów AQUAEL ZOO (z dodatkowym 5% rabatem)]. Ponadto Polski (za porozumieniem z firmą AQUAEL) lub na zakup dowolnych produktó IUM ufundowane przez jego Redakcję. Laureat I miejsca otrzyma AKWAR laureaci miejsc od I do V otrzymają roczne prenumeraty czasopisma NASZE YSTYCZNYCH, osoby które zajmą II i III miejsce - rocz­ AKWAR ÓW ZESZYT oraz IUM także roczną prenumeratę czasopisma MAGAZYN AKWAR ą prenumeratę MAGAZYNU AKWARIUM, zaś miejsc VII-X - kwartalną ne prenumeraty MAGAZYNU AKWARIUM, laureaci miejsc IV-VI - półroczn wszyscy uczestnicy Finału otrzymają pamiątkowe dyplomy i upominki prenumeratę tego periodyku - wszystkie ufundowane przez jego Redakcję. Ponadto będzie JURY, w skład którego wchodzą: przedstawiciele AQUAEL czuwać od firmy AQUAEL. Nad odpowiednim poziomem merytorycznym konkursu i (Marketing Manager AQUAEL), Paweł Zarzyński (Project Manager - Bogumiła Jankiewicz (Prezes AQUAEL – przewodnicząca Jury), Piotr Jankowsk MAGAZYNU AKWARIUM), Hanna Stepnowska (Sekretarz Redak­ AQUAEL), przedstawiciele patronów medialnych: Dariusz Firlej (Redaktor Naczelny O AKWARIUM), Dominik Tomaszewski (przedstawiciel NASZEGO cji MAGAZYNU AKWARIUM), Małgorzata Stefko (Redaktor Naczelny NASZEG oraz niezależne autorytety z dziedziny akwarystyki: Paweł Szewczak IUM) AKWARIUM), Przemysław Malkowski (przedstawiciel NASZEGO AKWAR ki (Warszawskie Stowarzyszenie Akwarystów), Marta i Robert Jastrzębs r Waldema l), (ATOLL ZOO), Andrzej Kociołkowski (www.akwa-mania.mud.p ORA). Mierzeńscy (TROPHEUS, TANGANIKA MAGAZYN) i Łukasz Kur (ACROP AKWARIUM. NASZE i IUM AKWAR YN MAGAZ a czasopism są konkursu Patronami medialnymi ora konkursu – firmy AQUAEL – www.aquael.com. organizat Test eliminacyjny wraz z prawidłowymi odpowiedziami można znaleźć na stronie

Internetowi Partnerzy Magazynu Akwarium

W tej sekcji prezentujemy naszym Czytelnikom znaki firmowe / banery naszych internetowych partnerów. Part­ nerem naszego miesięcznika może zostać każdy właściciel strony WWW, który co miesiąc zechce prezentować nowe wydania naszych publikacji: Magazynu Akwarium oraz Zeszytów Akwarystycznych na swojej internetowej stro­ nie. Znakomicie to wygląda zwłaszcza w następujących serwisach: www.aquawiadomosci.pl, www.gsa.org.pl lub www.water-art.pl. O taką formę współpracy właśnie nam chodzi. My oferujemy baner na naszej stronie WWW oraz w wersji drukowanej czasopisma. Zapraszamy do współpracy!

www.magazynakwarium.pl


Tu posmarować klejem

PRENUMERATA

Prenumerata dwuletnia 24 numery 210 zł

Prenumerata roczna 12 numerów 120 zł

78zł taniej

Zamawiam od numeru...........

Prenumerata roczna łączona po 12 numerów 150 zł zeszyty

162zł taniej

akwarystyczne

66zł taniej

akwarystyczne

Zamawiam od numeru...........

Zamawiam od numeru...........

Prenumerata kwartalna 3 numery 30 zł

12zł taniej

Zamawiam od numeru...........

Prenumerata półroczna łączona po 6 numerów 75 zł zeszyty

taniej

Zamawiam od numeru...........

Prenumerata dwuletnia łączona po 24 numery 270 zł zeszyty

Prenumerata półroczna 6 numerów 60 zł

24zł

6zł

taniej

Zamawiam od numeru...........

Prenumerata kwartalna łączona po 3 numery 40 zł zeszyty

33zł taniej

akwarystyczne

14zł taniej

akwarystyczne

Zamawiam od numeru...........

Zamawiam od numeru...........

Ceny prenumerat zagranicznych rozprowadzanych na terenie Europy są dwukrotnie wyższe.

ARCHIWALIA

1 21 41 61 81

2 3 22 23 42 43 62* 63 82 83

4 24 44 64 84

Zamawiam następujące numery archiwalne Magazynu Akwarium w cenie 10zł/1 egz. (numery od 1 do 82) i 12zł/1 egz. (numery od 83 do bieżącego). Zamawiane numery trzeba otoczyć obwódką. Do każdej przesyłki należy doliczyć zryczałtowaną opłatę pocztową w wysokości 4,90 zł.

5 25 45 65 85

6 26 46 66 86

7 27 47 67 87

8 28 48 68 88

9 29 49 69 89

10 30 50 70 90

11 31 51 71 91

12 32 52 72 92

13* 14 33 34 53 54 73 74 93 94

15* 16 35 36 55 56 75 76 95 96

17 18 37 38 57* 58 77/78 97 98

19 39 59 79 99

20 40 60 80 100

*Numery oznaczone gwiazdką dostępne jedynie w plikach pdf.

Wypełnij, wytnij i wrzuć do skrzynki pocztowej bez naklejania znaczka. Możesz też złożyć zamówienie telefonicznie: 22 761 30 20, faxem: 22 761 31 43, mailem: prenumerata.akwarium@infor.pl


zeszyty

PRENUMERATA akwarystyczne Prenumerata dwuletnia 24 numery 120 zł Zamawiam od numeru............

24zł

Prenumerata roczna 12 numerów 60 zł Zamawiam od numeru............

12zł

Zamawiam następujące numery archiwalne Zeszytów Akwarystycznych w cenie 6zł/1 egz. Zamawiam Nr 7 Zamawiam Nr 1

taniej

Słodkowodne krewetki z Sulawesi Zamawiam Nr 2 Plakat Thai Bojownik syjamski Zamawiam Nr 3 Krewetki słodkowodne Caridina cf. cantonensis Zamawiam Nr 4 Kiryskowate Callichthyidae Zamawiam Nr 5 Tęczanki Zamawiam Nr 6 Krewetki Grupa Serrata

taniej

6zł

Prenumerata półroczna 6 numerów 30 zł Zamawiam od numeru............

taniej

Prenumerata kwartalna 3 numery 15 zł Zamawiam od numeru............

taniej

ARCHIWALIA

3zł

Linia gięcia

Mini raczki Cambarellus Zamawiam Nr 8 Łowcy krewetek Hong Kong Kanton 2010 Zamawiam Nr 9 Standardy gupików Zamawiam Nr 10 Pielęgnica pawiooka Zamawiam Nr 11 Złota rybka i jej odmiany Zamawiam Nr 12 Żółw ozdobny Trachemys scripta Zamawiam Nr 13 Płaszczki słodkowodne w akwarium

Opłata przerzucona na adresata Umowa nr 167/OA/HK/2006 z CUP OR Warszawa z dnia 20.12.2006r.

Nadawca: ..................................................................... ..................................................................... ....................................................................

INFOR Sp. z o.o. ul. Okólna 40 05-270 Marki

....................................................................

Linia gięcia

Tu posmarować klejem

Wielka Encyklopedia Akwarystyki 38zł 28zł Zamawiam

Zamawiam

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w bazie INFOR Sp. z o.o., ul.

Okopowa

58/72,

01-042

Warszawa

oraz

Magazyn

Akwarium

D.

Firlej

sp.k.,

ul. Górna Droga 8/104, 02-495 Warszawa dla potrzeb realizacji złożonego powyżej zamówienia zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych z dnia 28 sierpnia 1997 r. (Dz.U.02.101.926 z późn. zm.) z możliwością wglądu do swoich danych oraz prawem ich aktualizowania.

............................................................................................................... Data Podpis

Zasady realizacji zamówień na prenumeratę, egzemplarze archiwalne i książki: Zamówienia na wszelkie nasze wydawnictwa przyjmuje Centrum Usług Dystrybucyjnych INFOR Sp. z o.o., ul. Okólna 40, 05-270 Marki. Biuro Obsługi Klienta: • tel.: 22 761 30 20, • fax: 22 761 31 43, • e-mail: prenumerata.akwarium@infor.pl Zasady płatności za złożone zamówienia: Należność za złożone zamówienie wraz z kosz­tami przesyłki należy uiścić przelewem na konto: INFOR Sp. z o.o., ul. Okopowa 58/72, 01-042 Warszawa, Mazowiecki Bank Spółdzielczy w Łomiankach, nr konta:

75 8009 0007 0016 0212 2001 0002 Do każdej przesyłki wydawca dolicza zryczałtowaną opłatę pocztową w wysokości 4,90zł. Kwoty tej nie dolicza się do przesyłek w ramach prenumeraty.


Tropheus Robert Mierzeński ul. Szkolna 11 31-001 Kraków tel.: 607 607 772 www.tropheus.com.pl

F.H.U.BETA Beata Mosurek ul. Młyńska 12, Kraków tel.: 012 411 53 97, kom.: 509 668 589

AtollZoo Paweł Szewczak ul. Umińskiego 16A, Warszawa tel. 022 6712575 www.atollzoo.com.pl

Sklep Zoologiczny Kameleon 15-008 Białystok, ul. Ryska 1 tel. 085 732 33 96 e-mail: kameleonbialystok@wp.pl www.kameleonsklep.pl

P.H.U. KAKADU Robert Adamczyk Plac Jana Pawła II 18h, Gorzów Wielkopolski tel.: 095 735 12 60 C.H. Nova ul. Rejtana 67 35-326 Rzeszów tel.: 17 852 75 12

C.H. Rotunda ul. Okulickiego 10 35-222 Rzeszów tel.: 17 863 30 81

DISKUS ZOO ul. Radzymińska 153 Warszawa tel.: 22 679 19 00

DISKUS ZOO ul. Mickiewicza 23 Warszawa tel.: 22 839 03 70

Ogród Śląski Antoni Żurek ul. Tarnogórska 75, Świerklaniec tel/fax: 032 284 43 83 www.zurek.com.pl

Prenumerata pocztowa krajowa – zasady 1. Przedpłaty na prenumeratę pocztową przyjmowane są we wszystkich urzędach pocztowych oraz przez listonoszy (od osób niepełnosprawnych w miastach) od wszystkich mieszkańców wsi i małych miasteczek, gdzie dostęp do urzędu pocztowego jest utrudniony 2. Terminy przyjmowania przedpłat: • do 25 listopada na prenumeratę realizowaną od 1 stycznia, • do 25 lutego na prenumeratę realizowaną od 1 kwietnia, • do 25 maja na prenumeratę realizowaną od 1 lipca, • do 25 sierpnia na prenumeratę realizowaną od 1 października 3. Poczta nie pobiera dodatkowych opłat za wpłatę, ani też za doręczenie egzemplarzy MA, nie ma obowiązku wypełniania blankietów. 4. Prenumerata naszego Magazynu obejmuje pełne okresy kalendarzowe (kwartał, półrocze, trzy kwartały, rok). 5. Zamówienia można również składać za pośrednictwem witryny www.poczta-polska.pl/prenumerata


edytorial

ciekawostki

artykuły

wycinki

listy

konkursy

recenzje

produkty

encyklopedia

zapowiedzi

Stara, poczciwa strzałka

74 >> 75

Powyższy tytuł jest w moim przypadku w pełni uzasad­ niony. Z bohaterką tego opowiadania – strzałką szerokolistną (Sagittaria platyphylla) zetknąłem się bowiem po raz pierw­ szy całe wieki temu, gdy miałem bodajże 11 lat. W moim posiadanym już od niemal 2 lat akwarium za nic nie chciały rosnąć żadne rośliny (nic dziwnego – o ile pamiętam, oświetlała je jedna, mała żarówka w dodatku umieszczona w tylnym rogu zbiornika). Gdy pewnego dnia żaliłem się z tego powodu kumplom w klasie (w tamtych czasach – a była to połowa lat 80. ubiegłego stulecia – akwarystyka cieszyła się wśród młodzieży sporą popularnością i większość moich kolegów posiadała rybki), jeden z nich – Darek – powiedział z tajemniczą miną, że jutro przyniesie mi coś, co „na pewno” urośnie. I rzeczywiście – następnego dnia wręczył mi słoik z kilkoma podejrzanie wyglądającymi „trawami” o charak­ terystycznych, szerokich liściach. Odznaczały się one tym, że nie posiadały końcówek, bowiem – jak tłumaczył ich poprzedni właściciel – jego akwarium było bardzo płytkie i zakończenia liści po prostu wygniły. Ze sporą dozą scepty­ cyzmu wsadziłem je w swoim domowym akwarium i – cud nad cudy - „przyjęły” się tam i szybko zaczęły wypuszczać nowe liście (już z końcówkami!). Za nic jednak nie mogłem ich rozmnożyć, choć Darek zapewniał, że u niego mnożą się jak oszalałe. Zanim mi się to udało upłynęło kilka miesięcy w czasie których... Ale to już inna historia, którą opowiem Państwu w następnym numerze Magazynu Akwarium. Mandaryn – ryba nie dla każdego

Niemal każdy akwarysta ujrzawszy po raz pierwszy w życiu mandaryna – oryginalną, fantastycznie ubarwioną rybę morską – odczuł przemożne pragnienie posiadania go w swoim zbiorniku. Co więcej, stosunkowo niewielkie roz­ miary tych zwierząt zdają się sugerować, że doskonale pasują one nawet do niewielkiego akwarium. Rzeczywistość jest jed­ nak nieco inna. Zanim wyjmiemy w sklepie portfel z kieszeni, należy dobrze przemyśleć ten zakup. Mandaryny bowiem (znanych jest ok. 20 gatunków) są rybami wysoce specyficz­ nymi. Nie tolerują innych osobników tej samej płci, poza tym wiele okazów jest trudnych, czy wręcz niemożliwych do wykarmienia w zbyt małym zbiorniku. Czy zatem warto zadawać sobie trud ich pielęgnacji? Oczywiście! Najpierw jednak – podobnie jak w przypadku każdego innego stworze­ nia, które zamierzamy nabyć – należy dobrze zapoznać się z ich zwyczajami i wymaganiami. Redakcja korzysta z fotografii publikowanych w internecie za zgodą autorów lub w porozumieniu z autorami stron www. Zdjęcia podpisane jako IFP (Ichtyo Firlej Photo) pochodzą z pierwszych zasobów redakcji. Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo adiustacji tekstu, doboru tytułów i fotografii, oraz dokonywania skrótów. Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych ogłoszeń i zastrzega sobie prawo do odmowy ich przyjęcia, jeśli ich treść lub forma są sprzeczne z linią programową bądź charakterem pisma lub są niezgodne z interesem wydawcy.

www.magazynakwarium.pl

Redaktor Naczelny: Dariusz Firlej d.firlej@magazynakwarium.pl Sekretarz Redakcji: Anna Stepnowska redakcja@magazynakwarium.pl Stali współpracownicy: R. Bednarczuk, P. Biegan, H.Bleher, Z. Gratz-Wierzbicki, D. Jakubowski, A. Konings, A.Kociołkowski, P. Korzec, Ł. Kur, M. Kwolek-Mirek, Ch. Lukhaup, L. Madej, M. Marciniak, M. Mięsikowski, W. Perkowski, P. Robakowski, J. Sarnowska, A. Silicki, W. Urynowicz, M. Zanecki, J. Zarzyńska, P. Zarzyński, H. Zientek. Fotografie: D. Firlej, D. Jakubowski, A. Konings, J. Klonowicz, J. Kowalczyk, M. Kwolek-Mirek, Ch. Lukhaup, P. Robakowski, P. Zarzyński. Projekt i łamanie: KONPOL Sp. z o.o. Zdjęcie na okładce: Atyopsis moluccensis Darek Firlej Wydawca/Redakcja: Magazyn Akwarium D. Firlej Sp.k. 01-402 Warszawa ul. Ciołka 12/428 tel. 22 219 56 62 redakcja@magazynakwarium.pl Druk: Miller Druk Sp. z o.o. Warszawa Partner targowy Magazynu Akwarium Prenumerata i obsługa klienta: Centrum Usług Dystrybucyjnych INFOR Sp. z o.o. ul. Okólna 40 05-270 Marki Biuro Obsługi Klienta : Telefon: 22 761 30 20, fax. 22 761 31 43 kontakt.akwarium@infor.pl – informacje, reklamacje prenumerata.akwarium@infor.pl – zamówienia Nakład: 7000 egz.


25


zeszyty

akwarystyczne

TYLKO 6zł

SERIA WYDAWNICZA “ZESZYTY AKWARYSTYCZNE” W SPRZEDAŻY I W PRENUMERACIE Zamówienia przyjmuje Centrum Usług Dystrybucyjnych INFOR Sp. z o.o. 05-270 Marki, ul. Okólna 40 Biuro Obsługi Klienta Telefon: 22 761 30 20, fax. 22 761 31 43 kontakt.akwarium@infor.pl – informacje, reklamacje prenumerata.akwarium@infor.pl – zamówienia

Profile for Darek Firlej

MA (100)  

Setny numer Magazynu Akwarium

MA (100)  

Setny numer Magazynu Akwarium

Advertisement